77

– Ziza! – Zaskoczenie aż wypisało mu się na twarzy, gdy tylko otworzył drzwi. Wystawił głowę na korytarz, zerknął w jedną i drugą stronę, dopiero potem spojrzał z powrotem na nią.

– Hej, Ferran – rzuciła z wymuszonym uśmiechem. – Wpadam tak z partyzanta, wiem. Mogę wejść? – Jej uśmiech się poszerzy...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie