Rozdział 1.
(A/N:⚠️OSTRZEŻENIE⚠️
Po pierwsze: angielski NIE jest moim ojczystym językiem, więc mogą zdarzyć się błędy gramatyczne. Możecie mi to wytknąć, ale nie musicie być niemili. Jestem z Norwegii i niektórzy mówią, że łatwiej, jeśli czyta się moje opowiadanie z akcentem.
Po drugie: ta historia zawiera treści SEKSUALNE. Zostaliście ostrzeżeni, więc później nie ma co narzekać. Nie narzekajcie też, że „zmarnowaliście” pieniądze na sceny erotyczne.
Po trzecie: to mieszanka obyczajówki/slice of life, feel good, przemocy fizycznej, przemocy seksualnej, trochę przekleństw, tortur, rozwoju głównej bohaterki i REVERSE HAREM. To nie będzie krótkie opowiadanie; dla niektórych może się wydawać powtarzalne, ale to też jest częścią slice of life. W trakcie historii pojawią się różne punkty widzenia, ale postaram się nie pokazywać tych samych scen z różnych perspektyw.
Jeśli czytaliście moje poprzednie historie, wiecie, jak pracuję. A więc: zostaliście ostrzeżeni i jeśli to nie dla was, to uprzejmie proszę — poświęćcie swój czas na coś innego zamiast zjeżdżać moją historię. To psuje też wrażenia z czytania innym, którzy naprawdę lubią to, co piszę.
Z miłością, Tonje)
POV Isabelli.
— Uważasz, kochanie? Tak uczysz się, jak dobrze mi obciągać. Patrz uważnie, co robi Laura — powiedział Tobias, trzymając w dłoni długie, platynowoblond włosy Laury, oplatające jej ramię. Spojrzał na mnie z kpiącym uśmieszkiem.
Patrzenie, jak mój narzeczony, z którym jestem od dziewięciu lat, dostaje loda od jednej ze swoich kochanek, jest szczerze mówiąc obrzydliwe.
Tobias ma dwadzieścia siedem lat, jest wiceprezesem w firmie inwestycyjnej. Dostał to stanowisko po ojcu, i Tobias jest dobry w tym, co robi. Ale to nie znaczy, że ma najlepsze cechy charakteru. Nie zawsze taki był, ale w ostatnich latach pieprzy dziewczyny przy mnie. Twierdzi, że to po to, żeby mi pokazać, jak mam to robić. Wiem, że frustruje go fakt, że nie chcę robić tego z nim.
Powoli tracę nadzieję, że mój słodki Tobias może jeszcze wrócić do mężczyzny, w którym zakochałam się, gdy miałam szesnaście lat. Ma krótkie, brudnoblond włosy, burzowe, szare oczy, zadarty nos i mierzy sto osiemdziesiąt sześć centymetrów.
Wiem, że moje przyjaciółki go nie akceptują — wszystkie powtarzają, że zasługuję na coś lepszego niż to, jak mnie traktuje. Ale trudno mi odpuścić. Po prostu wiem, że Tobias, z którym zaczęłam być, wciąż gdzieś w nim jest.
Widok, jak Laura mu obciąga, jak się krztusi, jak spluwa na jego kutasa, zanim znów bierze go do ust, szczerze sprawia, że mam ochotę zwymiotować.
Robi to w taki wyuzdany, dziwkarski sposób — i Tobias chce, żebym ja tak robiła? Laura zerka na mnie kasztanowymi oczami. A spojrzenie, które mi posyła, jest jak: „widzisz, twój narzeczony kocha mnie bardziej niż ciebie”.
— Hej, Bella, chcesz stąd wyjść? Nie mogę uwierzyć, że znowu ci to robi — zapytał cicho David, jeden z przyjaciół Tobiasa. Spojrzałam na niego z nikłym uśmiechem.
David też ma dwadzieścia siedem lat; on i Tobias byli kiedyś razem w klasie i przyjaźnią się, odkąd go znam. Ma krótkie włosy w zwykłym brązowym kolorze, bursztynowobrązowe oczy, zadarty nos i mierzy sto osiemdziesiąt osiem centymetrów.
Tobias, tak jak wszyscy jego przyjaciele, jest umięśniony i wysportowany. Jakby wszyscy dużo ćwiczyli, a przez to masa kobiet się za nimi ślini. Wszyscy są bardzo bogaci, więc zgaduję, że to też przyciąga do nich wiele kobiet.
Nagle dzwoni mi telefon, więc wyciągam go z torebki i widzę, że dzwoni mój szef. Spoglądam z powrotem na Davida z lekkim uśmiechem. – Przepraszam, muszę to odebrać – mówię słodko i wstaję, po czym wychodzę z prywatnego pokoju. Potem wychodzę z klubu nocnego, żeby odebrać, bo muzyka jest tak głośna.
Kiedy odeszłam kawałek od tego hałasu, odebrałam.
Ja: – Hej, Walter, przepraszam, że chwilę mi zeszło, zanim odebrałam, musiałam wyjść z klubu nocnego – powiedziałam przepraszająco.
Wiem, że Walter jest moim szefem, ale zachowuje się bardziej jak mój ojciec, niż mój adopcyjny ojciec kiedykolwiek się zachowywał. I zawsze mogliśmy być wobec siebie bardzo szczerzy – mówimy, co myślimy, i mniej więcej wiemy o sobie wszystko.
Walter ma pięćdziesiąt pięć lat, więc dla mnie jest jak ojciec, którego nigdy nie miałam. Nawet kiedy szłam na studia prawnicze, przyjął mnie do siebie, żebym mogła zdobyć dodatkowe doświadczenie. Kiedy zdałam egzamin adwokacki i dostałam uprawnienia w wieku dwudziestu jeden lat, jako najmłodsza osoba, która kiedykolwiek uzyskała je w tym mieście, zatrudnił mnie od razu i pracuję z nim od czterech lat. Teraz mówi, że jestem najlepsza, jaką ma, i że jestem jego protegowaną.
Walter: – Bell, nie masz za co przepraszać. I domyślam się, że ten drań znowu się za to wziął? – powiedział najpierw cicho, zanim zapytał, już trochę bardziej wściekły.
Walter: – Bell, kochanie, zasługujesz na kogoś lepszego niż on. Wiesz, że ja i Cora patrzymy na ciebie jak na córkę i nie chcemy, żebyś musiała przez to przechodzić – dodał ze smutkiem.
Ja: – Tak, wiem… po prostu to trudne. Wciąż wierzę, że on się zmieni. Ale ta nadzieja gaśnie coraz bardziej. Ale w czym mogę ci pomóc, szefie? – powiedziałam najpierw nieco bardziej wyczerpana, po czym nadałam głosowi bardziej służbowy ton.
Walter: – Mam jutro sprawę w sądzie i muszę ją jeszcze raz przejrzeć, żeby upewnić się, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik. A wiesz, że nie ma osoby, której ufałbym bardziej niż tobie, jeśli o to chodzi. Możesz przyjechać do biura? Cara też tu jest i przyniosła nam pizzę. I bardzo chciałaby spędzić z tobą trochę czasu – najpierw wyjaśnił, a przy tej ostatniej części zachichotał.
Ja: – Nie mam problemu, żeby wpaść i to przejrzeć, ale dlaczego teraz? Sprawa była gotowa już wcześniej, dzisiaj – powiedziałam, trochę zdezorientowana.
Walter: – Wiem, ale druga strona dostarczyła nowe dowody. Musimy tylko upewnić się, że u nas wszystko jest w porządku. To nasz klient zażądał tego przeglądu – wyjaśnił z lekką irytacją.
Ja: – Rozumiem. W porządku, nie mam nic przeciwko, przyjadę. Zadzwonię tylko po ubera i będę za dziesięć–piętnaście minut. Możesz poprosić Corę, żeby przygotowała dla mnie kubek kawy? – zapytałam łagodnym tonem.
Walter: – Oczywiście. Wiesz, że trzymamy twoją stronę, Bell. Do zobaczenia za chwilę – powiedział, po czym się rozłączył.
Zamówiłam ubera i zobaczyłam, że będzie za kilka minut. Potem spojrzałam jeszcze raz w stronę klubu nocnego, zanim ruszyłam w miejsce, w którym poprosiłam kierowcę, żeby mnie odebrał.
Czas wejść w tryb pracy.
