Rozdział 5.
Punkt widzenia Alexandra.
Cholera, minęło tak dużo czasu, odkąd ostatni raz widziałem Isabellę na własne oczy.
Znam ją, odkąd miała dwanaście lat, a ja szesnaście. Mama i tata naprawdę chcieli ją adoptować, ale ta pojebana rodzina, która ostatecznie ją przygarnęła, płakała i błagała mamę, żeby pozwoliła im ją dostać.
Adopcyjna matka Isabelli właśnie straciła nowo narodzoną córkę przez wadę serca, z którą się urodziła. Mała żyła tylko tydzień, więc żeby spróbować poskładać rozbite serce po tej stracie, postanowili adoptować.
I chcieli tę samą dziewczynkę, którą chciała mama. A mama, będąc taką dobroduszną kobietą, uległa i pozwoliła im ją adoptować.
Szczerze mówiąc, już wtedy zakochałem się w Belli. Jest najpiękniejszą, najbardziej troskliwą, ciepłą i kochającą osobą, jaka istnieje.
Kiedy miała szesnaście lat, zaczęła spotykać się z Tobiasem i poczułem, jak mój świat się wali, więc w końcu wyjechałem za granicę, do Anglii.
Ale nigdy nie wyrzuciłem Belli z głowy ani z serca. Miałem ludzi, którzy mieli na nią oko, tak żeby o tym nie wiedziała. I, cholera, jak dobrze widzieć, że podoba jej się komplet biżuterii, który jej sprezentowałem, kiedy dostała uprawnienia adwokackie.
Przez ostatnie pięć lat dostawałem jednak niepokojące raporty o tym, jak Tobias traktuje Bellę. O tym, jak pieprzy inne dziewczyny na jej oczach i każe jej patrzeć, żeby się uczyła. Jakim trzeba być pojebem, żeby coś takiego robić?
Więc szczerze mówiąc, dobrze widzieć, że traktuje go z lekkim dystansem. Zauważyłem też, że odwróciła głowę, kiedy próbował ją pocałować. Zrobiła to tak płynnie, że chyba nikt poza mną tego nie zauważył. Może Rose, ale ona nie zrobi z tego afery; wiem, że Rose kibicuje temu, żebym ja i Bella byli razem.
Moja słodka Bella wygląda dziś wieczorem tak pięknie. Jej truskawkowo-blond włosy, długie do pasa, ma ułożone w półupięciu, półrozpuszczone, które delikatnie okala jej twarz w kształcie serca. Jej różowe oczy błyszczą odrobinę jaśniej, a tusz i eyeliner sprawiają, że migdałowy kształt staje się wyraźniejszy. Ma taki uroczy, zadarty nosek, małe, ale pełne usta. I uwielbiam jej uroczy wzrost. Może brzmię jak creeper, ale po prostu chcę się pochylić i poczuć jej usta na swoich.
Ale ona spotyka się z moim kuzynem, więc na razie mogę tylko modlić się, żeby moje informacje były trafne i żeby chciała od niego odejść. Wtedy wykonam swój ruch i zrobię ją moją. Uczynię ją moją królową i dopilnuję, żeby zawsze była bezpieczna, czuła się kochana i zrozumiała, że jest moją jedyną.
Nie potrzebuję nikogo innego. Nigdy nie potrzebowałem. Chcę tylko, żeby Bella była moja.
W trakcie kolacji wokół stołu toczyło się mnóstwo rozmów i wszyscy wypytywali Bellę o jej pracę. Jest niewiarygodnie utalentowana i świetna w tym, co robi. Przez lata w szkole przeskakiwała tyle klas. Dlatego wcale mnie nie zaskoczyło, kiedy dostałem informację, że zdobyła uprawnienia w wieku dwudziestu jeden lat.
Tobias nie rozumie i nie docenia, co wyrzuca w błoto. Ale jego strata jest moim zyskiem.
Po kolacji przeszliśmy do salonu i tam znowu Bellę posadzono między mną a Tobiasem. Widziałem, jak Tobias próbował złapać ją za rękę, ale to tylko sprawiło, że kiedy mówiła, zaczęła wyjątkowo żywo gestykulować.
A kiedy nie mówiła, trzymała kieliszek wina tą ręką. Tobias więc po prostu położył dłoń na jej udzie. I szczerze mówiąc, ja i Rose chyba oboje mieliśmy ochotę wybuchnąć śmiechem; Tobias wyglądał jak zagubiony szczeniak.
Poza tym to był świetny wieczór i po prostu cieszyłem się czasem, gdy mogłem być tak blisko Belli. Jest dziewczyną z moich marzeń.
Późnym wieczorem zadzwonił telefon Belli. Kiedy sięgała po torebkę, Tobias ją przechwycił, pierwszy wyciągnął telefon i odebrał za nią.
Bella spojrzała na niego z absolutnym przerażeniem, reszta z nas patrzyła na niego w szoku. Odbieranie telefonu bez pozwolenia nie jest okej. Jeśli dzwoni klient, Bellę można pozwać za złamanie poufności.
— Tak, panie Hughes, jest tutaj, sekundkę. — powiedział Tobias nieco potulnie i podał Belli telefon. Bella spojrzała na niego wściekła, po czym chwyciła telefon i wyszła z salonu.
— Tobias, co ty sobie myślałeś? Wiesz, że nikomu z nas nie wolno odbierać jej telefonu, ma wpływowych klientów. — Mama powiedziała, patrząc na Tobiasa surowo.
— Wiem, ciociu, przepraszam, nie wiem, co mnie naszło. — odparł, pocierając kark.
— Nie ciocię masz przeprosić. Jak Isabella wróci, porządnie ją przeproś. — Dziadek powiedział z rozczarowaniem.
— Tak, dziadku. — Tobias spuścił wzrok na kolana. Potem chwycił jej kieliszek i wypił zawartość jednym haustem.
— Tobias, jeśli chcesz wina, to wystarczy powiedzieć i możesz wziąć sobie własny kieliszek. Nie musisz brać Isabelli. — Babcia spojrzała na niego znacząco.
— Nie widzę problemu. Jest moją narzeczoną. Mogę pić z jej kieliszka, jeśli mam ochotę. — rzucił defensywnie.
W tej samej chwili Bella wróciła do salonu i zauważyłem, że ocierała oczy. Płakała? Nie lubię patrzeć, jak moja słodka Bella płacze.
Podeszła i usiadła znowu między mną a Tobiasem. Spojrzała tylko na swój kieliszek, a potem na Tobiasa, jakby od razu wiedziała, że to on dopił jej wino.
— Znajdziemy ci nowy kieliszek, kochanie. — powiedziała ciocia, ale Bella pokręciła głową.
— Nie trzeba. I tak muszę już jechać do domu, jutro rano mam pracę i spotkanie z klientem. Powinnam wrócić i się wyspać. — powiedziała z uprzejmym uśmiechem.
— Przecież przyjechałaś samochodem. Wypiłaś dwa kieliszki wina, nie nadajesz się do prowadzenia. — wujek powiedział z niepokojem. — Nie, po prostu zamówię ubera i odbiorę auto jutro, kiedy skończę w pracy. Może tu zostać do tego czasu? — najpierw powiedziała swoim anielskim głosem, potem zapytała ostrożnie.
— Mogę cię zawieźć. Mój kierowca może przyjechać twoim samochodem. Ja dziś trzymałem się wody. — powiedziałem, patrząc na Bellę.
— Na pewno ci to pasuje? I to nie będzie dla ciebie kłopot? — zapytała, patrząc na mnie z troską.
— Na pewno. I to nie jest żaden kłopot, obiecuję. — odparłem z lekkim uśmiechem.
— Dobrze, to tylko skorzystam z toalety, zanim wyjdziemy. — powiedziała, a ja skinąłem głową.
Zauważyłem, że Tobias patrzy na mnie wzrokiem mordercy, podczas gdy Rose pokazała mi bardzo dyskretnie kciuk w górę.
