Rozdział 197 Reyes

Reyes

Pierwsze, co widzę, jest białe.

Za dużo bieli.

Biel nade mną, biel wokół mnie, biel paląca przez powieki, jakby ktoś zaparkował słońce trzy cale od mojej twarzy.

O ja pierdolę.

Jestem w niebie.

To moja pierwsza myśl.

Niezbyt duchowa, ale jest. Najwyraźniej zostałem postrzelony...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie