Rozdział 1052 Brak zarzutów

Samochód nadal był w drodze powrotnej, ale atmosfera w środku była lodowata.

Aleksander emanował chłodną obojętnością, trzymając wszystkich na dystans.

"Aleksander?"

"Tak, to ja. Nie pozwól jej znowu odwiedzać rodziny Harringtonów, albo nie obwiniaj mnie, jeśli ktoś zostanie zraniony."

Rozpoznał...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie