Rozdział 58

Justine wciąż dokładała jedzenie na talerz Elizabeth.

— Skarbie, tyle przeszłaś przez tę organizację. Jedz więcej.

I nie, wcale nie przesadzała. Tam, w górach, bywały chwile, że nie mogli znaleźć nawet dzikich ziół, a co dopiero porządnego jedzenia.

— Ty też jedz!

Obie jadły sobie w najlepsze, ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie