Rozdział 61 Śniadanie i Tiffany

Perspektywa Jalena

Sobota rano

Obudziłem się wkurzony jak diabli. Głowa mi pulsowała od wczorajszych myśli, a ciało wcale nie pomagało. Spojrzałem w dół na swojego twardego jak skała, pulsującego fiuta. Jezu Chryste. Myślałem tylko o Arii — o jej miękkich, sprężystych ustach, o słodkim, wiśniowym...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie