Rozdział 1

Moja siostra ukradła mi narzeczonego. Zaraz zostanie Luną naszej watahy i chełpi się przede mną. Ale wszyscy myślą, że na to zasłużyłam.

Mój ojciec jest Betą watahy Riverwood. Samuel był moją miłością z dzieciństwa, moim narzeczonym i przyszłym Alfą watahy. Zawsze istniała tradycja małżeństw między rodzinami Alfy i Bety. Kiedy nasz Alfa zapytał Samuela, kogo chce jako swoją Lunę, zdecydowanie wybrał mnie.

Aż do tej nocy trzy lata temu, kiedy wszystko się zmieniło…

Trzy lata temu tajemniczy mężczyzna zabrał mi dziewictwo, a potem zniknął, pozostawiając jedynie pusty czek. Kiedy obudziłam się tego ranka w hotelu, naga, moja rodzina już jakoś mnie znalazła. Stali wokół mojego łóżka, patrząc na mnie z gniewem.

„Harper, ty bezwstydna dziwko!” Mama podniosła ten pusty czek i rzuciła mi go w twarz. „Jak śmiesz sprzedawać swoją niewinność za pieniądze? Jak mogłaś to zrobić swojej rodzinie, swojej watasze?!”

„Samuelowi,” powiedziała złośliwie moja siostra Leah. „Czy w ogóle pamiętasz swoje zaręczyny?”

Mój umysł był w rozsypce. Nie próbowałam się z nikim umawiać. Przyszłam tylko znaleźć Leę. Po tym, jak Samuel wybrał mnie na swoją przyszłą żonę, Leah od czasu do czasu uciekała z domu. Gdybym nie spieszyła się jej szukać, mama obwiniałaby mnie za wszystko.

„Proszę, wysłuchajcie mnie,” powiedziałam desperacko. „Naprawdę myślicie, że zdradziłabym Samuela dla pieniędzy?”

„Kto mówi, że byś tego nie zrobiła?” Leah powiedziała chłodno. „Mama i ja znalazłyśmy to w twoim pokoju, kiedy cię szukałyśmy wczoraj w nocy. Ty podstępna złodziejko, chcesz więcej pieniędzy.”

Podała swój telefon, a zdjęcia były pełne rzeczy Lei – markowych torebek, ekstrawaganckich zegarków i klejnotów. Leżały rozrzucone po całym moim pokoju.

„Nie zrobiłam tego…” powiedziałam z trudem. „Mam wyjść za Samuela. Nigdy nie zrobiłabym czegoś tak głupiego dla pieniędzy. Ja… chyba mam ruję. Nie wiem dlaczego.”

Leah była moją biologiczną siostrą. Nie rozumiem tego, ale w rodzinie byłam tą niedocenianą. Miała rzeczy, których ja nigdy nie miałam. Mogłam tylko patrzeć na jej wystawne i wspaniałe posiadłości z daleka; nigdy nie należały do mnie.

Samuel był jedyną osobą, która zawsze stała za mną.

Leah skrzywiła górną wargę z obrzydzeniem. „Zrobisz wszystko, by uniknąć odpowiedzialności za swoje czyny.”

Nagle przez moje myśli przeszła iskra i wszystko się połączyło. Zrozumiałam, kto za tym wszystkim stoi.

„Dobrze wiesz, że wyszłam tylko, żeby cię znaleźć!” odpowiedziałam Leah. „Wiesz, że to miejsce nie jest pod żadną jurysdykcją watahy, więc jest bałagan. Poszłam do klubu, żeby cię znaleźć. Trzymałam twój drink, i kto wie, co wypiłam...”

Leah zakryła twarz i zaczęła głośno szlochać. „Insynuujesz, że cię odurzyłam? Zakochałam się, więc chciałam znaleźć nowe miejsce do zamieszkania. Nie wiem nic o tym, co ci się stało.” Jej ramiona drżały.

I znowu to samo. Czas na jej atak płaczu. Ale byłam pewna, że moi rodzice poprą mnie w kwestii mojej niewinności.

Moja matka wyglądała na trochę niepewną. Jej oczy wędrowały między nami dwiema.

Wtedy zwróciłam się do ojca i próbowałam błagać o jego wsparcie.

„Ojcze…” zaczęłam.

Trzask.

Uderzył mnie prosto w twarz. Moje policzek piekł tak bardzo, że na chwilę wpadłam w szok.

To nie mogło się dziać.

„Nikt nie musiał cię odurzać.” Jego głos był warkotem. „Oddałaś swoją godność za pieniądze. Jesteś zazdrosna o swoją siostrę, i dlatego kradniesz od niej i próbujesz zrzucić winę na nią. Nie jesteś już moją córką, a tym bardziej nie jesteś godna zostać przyszłą Luną.”

„Dziwka,” powiedziała matka ponownie, pod nosem.

Moja siostra zerknęła na mnie spomiędzy palców. Teraz nie było śladu łez w jej oczach.


Potrząsam głową, wyrywając się ze wspomnień. Dziś jest wielki dzień, muszę zabawić królewskiego posłańca dla mojej rodziny. Choć już nie jako córka tego domu, ale jako niewolnica.

Mój narzeczony Samuel? Teraz należy do Lei. Ponieważ Samuel jest następny w kolejce, by stać się naszym Alfą, to czyni Leę następną, by stać się naszą Luną.

Tytuł, który już zaczęła sobie przypisywać podczas długich nieobecności Samuela, który podbijał sporne terytoria. Jego częste nieobecności opóźniły ich ceremonię połączenia, ale Lei to nie przeszkadza. Nadal chodzi po ziemiach stada, jakby już była królową.

Jednak we mnie wciąż płonie mały ogień. Wciąż wierzę, że przez narkotyki moje ruję wymuszono, co bezpośrednio doprowadziło do mojego upadku.

Nikt już nie słucha.

Nawet Samuel, który odwrócił się ode mnie, gdy wróciłam z tego koszmaru trzy lata temu. Próbowałam powiedzieć mu prawdę, ale mnie zignorował. Od tamtej pory nie rozmawiał ze mną.

Nawet teraz, gdy jest w tym samym pokoju co ja, odmawia spojrzenia na mnie.

Kiedy przybył po raz pierwszy, nasze oczy spotkały się na pół sekundy i przeniosłam się do innego życia, kiedy Samuel był moim narzeczonym i przychodził, żeby spędzić ze mną czas.

Szybko odwrócił wzrok i przypomniałam sobie o moim nowym niskim miejscu.

Królewski posłaniec, mężczyzna w czerni z fioletową szarfą na ramieniu, teraz siedzi na krześle naprzeciwko Samuela i mojej siostry, którzy zajmują kanapę. Moja matka i ojciec stoją w pobliżu.

Zgodnie z moimi obowiązkami jako niewolnicy domowej, powoli podaję zestaw do herbaty, kładąc go na stoliku kawowym. Staram się nie nawiązywać kontaktu wzrokowego z nikim w pokoju, ale przyznaję, że jestem ciekawa przybycia królewskiego posłańca.

Jego wizyta została ogłoszona dość nagle, co spowodowało, że ja i inni niewolnicy domowi musieliśmy szybko sprzątać i przygotować się na jego przybycie, a także na przybycie Samuela, który go eskortował.

Królewski posłaniec to coś niezwykle rzadkiego.

Król rzadko ma interesy z naszym małym stadem. Czego może teraz od nas chcieć?

Lea patrzy na mnie z niecierpliwością, gdy podaję jej pierwszą herbatę.

„To jest okropne.” Lea z dumą wypluwa herbatę z obrzydzeniem. „Próbujesz otruć naszego szanownego gościa.”

„Nie, ja –”

Zanim zdążę się wyprostować, Lea zwraca się do mnie. „Harper. Uklęknij tutaj obok mnie.” Wskazuje na puste miejsce obok niej, na gołej drewnianej podłodze, której dywan nie zakrywa.

Nie mam ochoty przyciskać kolan do tej twardej powierzchni, ale wiem, jakie cierpienie nastąpi, jeśli się sprzeciwię, zwłaszcza przed szanownym gościem. Bicie może trwać do świtu.

Padam na kolana tam, gdzie kazała.

„Wyciągnij ramię,” mówi.

Przełykając ślinę, robię, co każe.

Odpinając ramię od Samuela, Lea sięga do przodu i chwyta dzbanek z herbatą ze stołu.

Samuel spogląda na Leę, na dzbanek, a potem na moje ramię. Jego warga drga, jakby chciał coś powiedzieć, by ją powstrzymać, ale tego nie robi. Moje serce łamie się na nowo.

Przygotowuję się na to, co z pewnością będzie wrzącą wodą palącą moją skórę.

Z dzikim spojrzeniem w oku, Lea zaczyna przechylać dzbanek.

„Przestań,” mówi królewski posłaniec.

Lea nieruchomieje, choć jej oczy twardnieją z wściekłości. „Mam prawo trzymać moją siostrę na miejscu, gdy śni powyżej swojej pozycji.”

„Nie masz,” mówi posłaniec. „Już nie. Ta kobieta jest teraz własnością Króla Lykanów i tylko on może decydować o jej karach.”

Następny Rozdział