Rozdział 112

Niektórzy z Alf kłaniają się. Inni patrzą, jakby widzieli ducha.

Jestem na scenie, blisko tronu, na kolanach przed George’em, który stoi za mną. Jego ręce są na mojej szyi.

Gdy Caleb się zbliża, jego wyraz twarzy staje się coraz bardziej ponury. Kilka kroków ode mnie, jego oczy błyszczą czerwienią.

...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie