Rozdział 117

Caleb nagle znieruchomiał. „Moi rodzice?”

„Czekają w Sali,” mówi Tristan. „Oczekują cię.”

„Caleb?” pytam. Nadal jestem przygnieciona pod nim na łóżku, moje ciało wciąż gorące, mimo że zamęt w mojej głowie stłumił pożądanie.

Caleb patrzy na mnie z czymś w rodzaju przeprosin w oczach. „Później,” mówi ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie