Rozdział 211

Jestem zaklinowana między ścianą a twardą linią dobrze umięśnionego ciała Caleba. Jego ręce na moim tyłku, podnoszą mnie wyżej i wyżej. Moje stopy zwisają, gdy podnosi mnie wyżej, aż moje biodra są równoległe do jego twarzy. Zakłada moje nogi na swoje ramiona.

Czując, co chce zrobić, chwytam w dłon...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie