Rozdział 215

„Chodźcie ze mną,” mówi Gladys, jej oczy przemykają między Calebem a mną. „Chętnie pokażę wam mój dom.”

„To bardzo uprzejme, dziękuję,” mówi Caleb, jego głos ocieka fałszywą dyplomacją. Pasuje do tonu Gladys.

„Dziękuję,” mówię ciszej.

Gladys odwraca się i powoli prowadzi nas z salonu. Używa czarnej ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie