Rozdział 44

Nóż przecina prostą linię przez grzbiety moich ramion, które uniosłam, aby chronić twarz. Krew natychmiast kapie z rany, ale nie jest głęboka. Mam szczęście.

Te kobiety naprawdę wydają się bardziej skłonne mnie okaleczyć niż zabić.

"Nie rób tego trudniejszym, niż musi być," mówi Madeline, z irytacją...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie