Rozdział 65

Staram się odsunąć od siebie zimne zachowanie Caleba, aby skupić się na tym, co jest teraz ważne. Nadal mając na sobie tę ogromną, workowatą suknię, zwracam się do Bethany.

„Nie mogę przecież pójść w tym na bal,” mówię.

Bethany przygląda mi się od stóp do głów. „Na pewno to naprawimy. Jakoś.” Dotyka...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie