Rozdział 88

Coraz więcej osób zaczyna zauważać. Potem zaczyna się krzyk i panika. Ludzie zaczynają biec do drzwi prowadzących z powrotem do sali. Caleb i ja, najbliżej poręczy balkonu, zostajemy zepchnięci na tył przestraszonego tłumu.

Za nami coraz więcej spadochronów zasłania niebo. Kilka ląduje niepokojąco b...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie