Rozdział Sto Pięćdziesiąt Piąty

W momencie, gdy przekroczyliśmy próg, uderzyła nas fala gorąca, dusząca, przesiąknięta zapachem siarki i płonącej skały. Powietrze migotało od fal gorąca, zniekształcając poszarpany, sczerniały krajobraz rozciągający się przed nami. Rzeki płynnej lawy przecinały ziemię jak ogniste żyły, rzeźbiąc głę...

Log ind og fortsæt med at læse