Osiemdziesiąt cztery

Perspektywa Sophii

Światła miasta migały za oknem, gdy taksówka przeciskała się przez zatłoczone ulice, a moje serce biło w rytm jej ruchu. Przycisnęłam dłoń do kolan, wygładzając jedwabną tkaninę sukienki, moje palce lekko drżały. To było niedorzeczne, żeby tak się denerwować—w końcu to tylko kola...

Log ind og fortsæt med at læse