
Błyskawiczne Milionerskie Wesele
Robert · En cours · 274.2k Mots
Introduction
Ja to zrobiłam!
Po ślubie byłam mile zaskoczona, odkrywając, że ten mężczyzna jest w rzeczywistości ukrytym miliarderem!
Nie tylko jest niesamowicie bogaty, ale także traktuje mnie wyjątkowo dobrze. Znalazłam swoje szczęście...
Chapitre 1
Lato w Silvercrest City było prawdziwym upałem. Nawet rano człowiek był zlany potem.
Przed ratuszem Victoria Gonzalez wachlowała się małym wentylatorem, przeszukując wzrokiem wejście, jakby kogoś wypatrywała.
"Chyba oszalałam, żeby wychodzić za faceta, którego nigdy nie spotkałam!" mruknęła Victoria, uderzając się w czoło. Westchnęła głęboko, obserwując nowożeńców przychodzących i odchodzących.
Całe to zamieszanie zaczęło się tydzień temu. W drodze na rozmowę o pracę Victoria zobaczyła starszego mężczyznę, który upadł. Choć się spieszyła, jej dobre serce nie pozwoliło jej go zignorować. Zabrała go do szpitala, przez co przegapiła rozmowę.
Ale Victoria się tym nie przejęła. Zaczęła regularnie odwiedzać staruszka. Starszy pan, David Jones, był jej bardzo wdzięczny i traktował ją jak własną wnuczkę, co sprawiło, że Victoria poczuła z nim bliskość.
Pewnego dnia David wezwał ją do swojego łóżka i powiedział: "Mój wnuk właśnie wrócił z zagranicy. Chcę, żebyście się poznali."
Victoria zamarła na chwilę. Potem zrozumiała — David chciał, by wyszła za jego wnuka. Na początku chciała odmówić, ale wtedy David pokazał jej zdjęcie wnuka. Facet był niesamowicie przystojny, więc zawahała się.
David, jakby czytając jej myśli, powiedział: "Mój wnuk to nie tylko ładna buzia. Jest pracowity i ambitny. Ma samochód i dom, żadnych kredytów, a także oszczędności. To prawdziwy skarb."
"Czemu taki facet jest jeszcze wolny?" zapytała Victoria, unosząc brew. Myślała, że taki ideał powinien mieć kolejkę kobiet. Jeśli nie miał, może miał jakieś problemy, jak impotencja.
David zauważył jej sceptyczne spojrzenie i przewrócił oczami. "Nie martw się, jest całkiem zdrowy. Po prostu jest pracoholikiem. Teraz, gdy wrócił, chcę go z kimś zeswatać!"
"Rozumiem," odpowiedziała Victoria z nieco wymuszonym uśmiechem.
'David jest dobrym człowiekiem, więc jego wnuk pewnie też. Poza tym, naprawdę potrzebuję nowego miejsca do mieszkania!' pomyślała Victoria. Ostatnio mieszkała u swojej najlepszej przyjaciółki Sophii Brown.
Ale Sophia miała chłopaka, a sytuacja stawała się niezręczna. Victoria musiała się jak najszybciej wyprowadzić. Słuchanie nocnych aktywności Sophii było czystą torturą.
W końcu, po nieustannych namowach Davida, Victoria uległa i zgodziła się wyjść za jego wnuka. W końcu, jeśli nie wyjdzie, zawsze można się rozwieść.
W tym momencie na parking przed ratuszem wjechał mały samochód ozdobiony różowymi naklejkami Hello Kitty.
Victoria zastanawiała się, do której dziewczyny należy ten samochód, ale wtedy z miejsca kierowcy wysiadł Michael Jones. Spojrzała na zdjęcie w ręce, a potem na mężczyznę w czerni wychodzącego z samochodu. Nie mogła uwierzyć, że jej przyszły mąż lubi takie urocze rzeczy.
Michael w myślach przeklinał swojego asystenta. Poprosił tego idiotę Josepha Millera o znalezienie taniego samochodu, i oto co dostał.
Michael szybko zauważył Victorię stojącą przy wejściu. Była łatwa do znalezienia, bo wszyscy inni byli w parach, a ona była jedyną samotną osobą.
"Czy jesteś panią Gonzalez?" zapytał Michael, podchodząc.
Victoria przytaknęła, nieco oszołomiona. Michael wyglądał jeszcze lepiej na żywo niż na zdjęciu, z chłodnym, pewnym siebie wyrazem twarzy.
'Nie mogę uwierzyć, że taki facet jak Michael jeździ samochodem Hello Kitty,' pomyślała Victoria.
Michael zauważył, że jej wzrok kieruje się na samochód za nim, i szybko zasłonił jej widok, wciągając ją do ratusza. "Najpierw załatwmy formalności małżeńskie, a potem przekażemy dobrą nowinę Davidowi."
Victoria powoli wypełniała formularz rejestracyjny, co jakiś czas zerkając na Michała.
"Zaraz zostanie moim mężem. Mam nadzieję, że to dobry facet. Nie chcę od razu się rozwodzić," westchnęła w myślach.
Po wypełnieniu swojego formularza, Michał nagle spojrzał na Wiktorię. Zauważywszy jej wzrok skupiony na jego twarzy, dotknął jej i zapytał: "Mam coś na twarzy?"
"Tak, elegancję i przystojność," zażartowała Wiktoria. Przecież miał zostać jej mężem, więc odrobina przekomarzania była jak najbardziej na miejscu.
Ku jej zaskoczeniu, Michał lekko się zaczerwienił. "Jeszcze nie skończyłaś?" szybko zmienił temat.
'Co za niezdarny sposób na zmianę tematu. Rumieni się od takiego drobnego przekomarzania, czyżby Michał był jeszcze dziewiczy?' serce Wiktorii zabiło szybciej, gdy dostrzegła w nim coś uroczego.
"Już skończyłam." Wiktoria podała swój formularz Michałowi.
Biorąc formularz, Michał nagle spojrzał poważnie na Wiktorię i zapytał: "Czy naprawdę to przemyślałaś? Jesteś pewna, że chcesz się dziś ze mną ożenić? Małżeństwo to coś świętego. To nie jest zabawa dla dzieci."
'Czy on myśli, że żartuję?' poczuła ukłucie urazy, a jej dobre wrażenie o Michale natychmiast spadło.
Chłodnym tonem Wiktoria powiedziała: "Panie Jones, jeśli ma pan jakieś zastrzeżenia co do tego małżeństwa, jeszcze nie jest za późno, by się wycofać."
Michał szybko pokręcił głową, wyglądając na zdenerwowanego. "Nie, po prostu martwię się, że możesz tego nie zaakceptować. Skoro nie masz zastrzeżeń, jestem spokojniejszy." Potem nagle się uśmiechnął i poszedł złożyć formularz.
'Czy on właśnie się do mnie uśmiechnął? Wygląda jeszcze lepiej, gdy się uśmiecha.' serce Wiktorii zabiło szybciej. Wyobrażała sobie Michała jako poważnego, chłodnego faceta, a tymczasem uśmiechał się przy wypełnianiu prostego formularza.
Dziesięć minut później, Wiktoria i Michał, trzymając już akt małżeństwa, dotarli na parking.
"Możesz pojechać tym autem do domu. Muszę jeszcze iść do pracy, a kolega mnie odbierze. A tak przy okazji, masz prawo jazdy?" Michał podał kluczyki do samochodu Wiktorii. Miał już dość tego auta. Nie dość, że było krępujące, to jeszcze jego nogi były za długie, by wygodnie zmieścić się na miejscu kierowcy.
"Nie lekceważ mnie, mam prawo jazdy od pięciu lat!" Wiktoria przewróciła oczami, wzięła kluczyki i zręcznie odpaliła samochód.
"Może w przyszłości odbierzesz mnie z pracy." Michał znowu się uśmiechnął, szybko to ukrywając. Po podaniu Wiktorii adresu ich nowego domu, odwrócił się i odszedł.
"Jaki on dziwny. Czy uśmiechanie się przez sekundę dłużej odbiera mu siły życiowe?" Wiktoria mruknęła, jadąc w stronę ich nowego domu.
Po tym, jak Michał podał Wiktorii adres swojego domu, początkowo planowała tam pojechać, ale w połowie drogi zmieniła kierunek i skierowała się do domu Zofii. Kiedy dotarła, zobaczyła Zofię i jej kuzyna, Ryana Martina.
"Wiktoria, znowu szukałaś pracy?" zapytała Zofia. Wiktoria niezręcznie pokiwała głową, a potem zaprzeczyła. Nie wiedziała, jak to wytłumaczyć Zofii.
Gdyby rano powiedziała Zofii, że zamierza wyjść za mąż, i to za kogoś, kogo nawet nie zna, Zofia uznałaby ją za szaloną.
„Co masz na myśli, kiwając głową i kręcąc nią?” Sophia była zdezorientowana, ale Ryan coś zauważył.
„Victoria, co to jest? Akt małżeństwa? Wychodzisz za mąż?” Krzyk Ryana niemal rozsadził bębenki uszne Victorii i Sophii. Victoria była zaskoczona, jak przenikliwy głos miał Ryan jak na mężczyznę.
Zanim Victoria zdążyła odpowiedzieć, Sophia wydała kolejny ostry okrzyk. „Victoria! Kiedy to się stało? Kiedy zaczęłaś się spotykać z tym mężczyzną? Dlaczego nic nie wiedziałam? Tak dobrze to przede mną ukryłaś! Czy my w ogóle jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami?” Grad pytań Sophii sprawił, że Victoria zatkała uszy z bólu.
„Właściwie to dopiero się poznaliśmy i wzięliśmy ślub. Znamy się nieco ponad miesiąc,” powiedziała Victoria niezręcznie.
„Śmiesz wyjść za mąż po zaledwie miesiącu? I nawet mi nie powiedziałaś. Czy w ogóle go kochasz?” Sophia spojrzała podejrzliwie na Victorię.
Victoria wskazała na zdjęcie na dokumentach ślubnych i powiedziała: „Kto mówi, że go nie kocham? Spójrz na jego twarz. Jest taki przystojny! I nie tylko wysoki; ma sześciopak. A ten tyłek jest jędrny.”
W tym momencie Michael, który właśnie przybył do biura, kichnął i poczuł niewytłumaczalne swędzenie na tyłku. „Panie Jones, starsi pracownicy już czekają na pana w biurze,” powiedział Joseph, podając Michaelowi teczkę.
Michael skinął głową i wszedł do windy. Nagle coś sobie przypomniał i spojrzał na Josepha. „To ty wybrałeś mi ten samochód z Hello Kitty? Rozliczę się z tobą później.”
Joseph przewrócił oczami i uśmiechnął się krzywo, nie kłócąc się. 'Specjalnie powiedziałeś, że chcesz uroczy samochód jako prezent dla swojej nowej żony i że nie powinien być zbyt drogi. Czy wiesz, ile czasu spędziłem na szukaniu tego samochodu? Nawet nie spałem dobrze zeszłej nocy,' pomyślał Joseph, w duchu przeklinając niewdzięczność Michaela.
Tymczasem, po tym jak Victoria skończyła mówić o zaletach Michaela, Sophia nic nie powiedziała, ale pierwszy odezwał się Ryan.
„Victoria, nie spodziewałem się, że jesteś taka płytka. Jeśli lubisz przystojniaków, ja też mogę nim być. Też jestem przystojny!” Ryan powiedział, patrząc na Victorię z urazą.
Victoria wpatrywała się w Ryana przez trzy sekundy, po czym wyciągnęła cukierek z kieszeni i wcisnęła mu go do ręki. „Weź to i idź się bawić gdzie indziej,” powiedziała Victoria zniecierpliwiona, traktując Ryana jak dziecko.
Ryan rozpakował cukierek i chrupał go głośno w ustach. Nadal patrzył na Victorię z urazą, ale Victoria całkowicie go ignorowała.
„Przyszłam dziś, żeby przenieść swoje rzeczy do nowego domu. W końcu nie będę musiała słuchać ciebie i twojego chłopaka co noc,” powiedziała Victoria podekscytowana, biegnąc do swojej sypialni i wyciągając dużą walizkę. Już spakowała swoje rzeczy.
Sophia, która początkowo chciała przekonać Victorię, zarumieniła się na jej słowa i nie próbowała jej już zatrzymywać.
„Victoria, jeśli u Sophii jest zbyt głośno, możesz zatrzymać się u mnie. Mam trzypiętrową willę i możesz wybrać sobie dowolny pokój,” powiedział Ryan znowu, z nutą dumy na twarzy.
Victoria przewróciła oczami i rzuciła mu kolejny cukierek. „Przestań traktować mnie jak dziecko!” Ryan skarżył się głośno.
„Prosiłam cię, żebyś pomógł mi znieść walizkę na dół,” warknęła Victoria na Ryana, wciskając mu walizkę w ręce.
Ryan westchnął, chwycił walizkę i zbiegł na dół. Kiedy zobaczył zaparkowany na zewnątrz samochód Hello Kitty, wybuchnął śmiechem. "Czyj to samochód? Taki dziecinny! Kierowcą jest dziecko? Wygląda jak zabawka."
Victoria, wyraźnie zirytowana, wyrwała mu walizkę, otworzyła bagażnik kluczykiem i wrzuciła ją do środka.
Ryan stał osłupiały, gdy Victoria wsiadła do samochodu, opuściła szybę i powiedziała: "Ta 'zabawka' to prezent od twojego szwagra Michała. Zapamiętaj to imię, żebyś znów nie popełnił błędu, dzieciaku."
Przewracając oczami, odjechała, zostawiając Ryana jak głupka. "Cholera, naprawdę zawaliłem z Victorią. Teraz nie mam szans," mruknął Ryan, ciągnąc się za włosy z frustracją.
Tymczasem złość Victorii opadła. Ryan był rozpieszczony, trochę irytujący, ale nie zły. Gdy dotarła do swojego nowego mieszkania, poczuła falę nerwowości. To miało być jej przyszłe miejsce zamieszkania.
Patrząc na elegancką nazwę budynku, Victoria poczuła się nieswojo. Miejsce było niezwykle luksusowe. Według Dawida, ich rodzina nie powinna być aż tak bogata.
'Może jest inne mieszkanie o tej samej nazwie.' pomyślała Victoria, postanawiając zadzwonić do Michała i sprawdzić.
W biurze prezesa na najwyższym piętrze budynku Jones Group wszyscy starsi pracownicy stali z pochylonymi głowami, słuchając reprymendy Michała.
"Za bardzo się rozluźniliście? Gdzie wasza motywacja? Dlaczego wyniki finansowe tego kwartału są takie kiepskie?" Michał rzucił teczką na biurko. Starsi pracownicy jeszcze bardziej opuścili głowy.
W tym momencie zadzwonił telefon Michała. Zmarszczył brwi; nienawidził przerw. Widząc nieznany numer, od razu się rozłączył.
Po drugiej stronie Victoria patrzyła na telefon, osłupiała. "Rozłączył się. Czyżbym została porzucona zaraz po ślubie?" Victoria zmarszczyła brwi i zadzwoniła ponownie.
Michał, wciąż wściekły, zobaczył ten sam numer i rozłączył się bez zastanowienia. Ale telefon zadzwonił po raz trzeci. Zirytowany, Michał odebrał, gotowy zrugać dzwoniącego.
"Czy to Michał? Jestem twoją żoną..." zaczęła Victoria, ale Michał jej przerwał.
"Byłem singlem przez 30 lat, jak mogę mieć żonę??" Michał rozłączył się, zostawiając Victorię w osłupieniu.
Zaraz po rozłączeniu Michał poczuł, że coś jest nie tak. Józef pociągnął go za rękaw i szepnął: "Panie Jones, właśnie dzisiaj się pan ożenił. Pańska narzeczona ma na imię Victoria."
Wszyscy w biurze spojrzeli w górę z szokiem. 'Michał, zimnokrwisty demon, się ożenił?' pomyśleli wszyscy.
Michał, zdając sobie sprawę z błędu, oblał się zimnym potem. Właśnie nakrzyczał na swoją żonę w dniu ślubu. Jeśli Dawid się o tym dowie, będzie miał przechlapane.
"Zajmę się wami później," powiedział Michał do starszych pracowników, po czym wybiegł z biura z telefonem.
Po jego wyjściu wszyscy zwrócili się do Józefa. "Józefie, kiedy to się stało? Jak to możliwe, że pan Jones nagle się ożenił? Czy panna młoda jest ładna? Z jakiej bogatej rodziny pochodzi? Mów!"
Józef przewrócił oczami. "Jeśli chcecie wiedzieć, zapytajcie pana Jonesa sami."
Tymczasem Victoria patrzyła gniewnie na telefon. "Michał, ty draniu, jak śmiesz na mnie krzyczeć? Poproszę dziadka, żeby cię nauczył rozumu!" Nagle jej telefon zadzwonił. To Michał dzwonił.
Derniers chapitres
#345 Rozdział 345 Prawda ujawniona
Dernière mise à jour: 8/5/2025#344 Rozdział 344 Jeden strzał, jedno zabicie
Dernière mise à jour: 8/5/2025#343 Rozdział 243 Bitwa o komputer
Dernière mise à jour: 8/5/2025#342 Rozdział 342 Najwcześniejsze posiłki
Dernière mise à jour: 8/5/2025#341 Rozdział 341 Skontaktuję się
Dernière mise à jour: 8/5/2025#340 Rozdział 340 Kluczowe informacje
Dernière mise à jour: 8/5/2025#339 Rozdział 339 Jak to jest kochać się na łodzi
Dernière mise à jour: 8/5/2025#338 Rozdział 338 Okrutny Franciszek
Dernière mise à jour: 8/5/2025#337 Rozdział 337 Pojawia się przywódca
Dernière mise à jour: 8/5/2025#336 Rozdział 336 AIDS
Dernière mise à jour: 8/5/2025
Vous pourriez aimer 😍
La Petite Compagne d'Alpha Nicholas
Quoi ? Non—attends… Oh, Déesse de la Lune, non.
Dis-moi que tu plaisantes, Lex.
Mais elle ne plaisante pas. Je peux sentir son excitation bouillonner sous ma peau, alors que tout ce que je ressens, c'est de l'effroi.
Nous tournons le coin, et l'odeur me frappe comme un coup de poing dans la poitrine—cannelle et quelque chose d'incroyablement chaud. Mes yeux balaient la salle jusqu'à ce qu'ils se posent sur lui. Grand. Imposant. Magnifique.
Et puis, tout aussi rapidement… il me voit.
Son expression se tord.
"Putain, non."
Il se retourne—et s'enfuit.
Mon compagnon me voit et s'enfuit.
Bonnie a passé toute sa vie à être brisée et abusée par les personnes les plus proches d'elle, y compris sa propre sœur jumelle. Avec sa meilleure amie Lilly, qui vit également un enfer, elles prévoient de s'enfuir lors du plus grand bal de l'année, organisé par une autre meute. Mais les choses ne se passent pas comme prévu, laissant les deux filles perdues et incertaines quant à leur avenir.
L'Alpha Nicholas a 28 ans, sans compagnon, et n'a aucune intention de changer cela. C'est son tour d'organiser le Bal annuel de la Pleine Lune Bleue cette année, et la dernière chose à laquelle il s'attend, c'est de trouver son compagnon. Ce à quoi il s'attend encore moins, c'est que son compagnon ait 10 ans de moins que lui et comment son corps réagit à elle. Alors qu'il essaie de refuser de reconnaître qu'il a rencontré son compagnon, son monde est bouleversé après que des gardes attrapent deux louves courant à travers ses terres.
Une fois qu'elles sont amenées à lui, il se retrouve à nouveau face à son compagnon et découvre qu'elle cache des secrets qui le pousseront à vouloir tuer plus d'une personne.
Peut-il surmonter ses sentiments envers le fait d'avoir un compagnon, et un qui est beaucoup plus jeune que lui ? Son compagnon le voudra-t-il après avoir déjà ressenti la douleur de son rejet non officiel ? Pourront-ils tous les deux travailler à laisser le passé derrière eux et aller de l'avant ensemble, ou le destin aura-t-il d'autres plans et les gardera-t-il séparés ?
Le Biker Alpha Qui Est Devenu Mon Deuxième Chance Mate
"Tu es comme une sœur pour moi."
Ce sont ces mots-là qui ont fait déborder le vase.
Pas après ce qui venait de se passer. Pas après cette nuit torride, haletante, bouleversante que nous avons passée enlacés l'un à l'autre.
Je savais dès le début que Tristan Hayes était une limite à ne pas franchir.
Il n'était pas n'importe qui, il était le meilleur ami de mon frère. L'homme que j'avais secrètement désiré pendant des années.
Mais cette nuit-là... nous étions brisés. Nous venions d'enterrer nos parents. Et le chagrin était trop lourd, trop réel... alors je l'ai supplié de me toucher.
De me faire oublier. De combler le silence que la mort avait laissé derrière.
Et il l'a fait. Il m'a tenue comme si j'étais quelque chose de fragile.
M'a embrassée comme si j'étais la seule chose dont il avait besoin pour respirer.
Puis il m'a laissée saigner avec six mots qui brûlaient plus profondément que n'importe quel rejet.
Alors, j'ai fui. Loin de tout ce qui me causait de la douleur.
Maintenant, cinq ans plus tard, je suis de retour.
Fraîchement sortie d'une relation avec un compagnon qui m'a abusée. Portant encore les cicatrices d'un enfant que je n'ai jamais pu tenir.
Et l'homme qui m'attend à l'aéroport n'est pas mon frère.
C'est Tristan.
Et il n'est plus le gars que j'ai laissé derrière.
Il est un motard.
Un Alpha.
Et quand il m'a regardée, j'ai su qu'il n'y avait nulle part ailleurs où fuir.
Jeu du Destin
Quand Finlay la retrouve, elle vit parmi les humains. Il est épris de cette louve têtue qui refuse de reconnaître son existence. Elle n'est peut-être pas son âme sœur, mais il veut qu'elle fasse partie de sa meute, louve latente ou non.
Amie ne peut résister à l'Alpha qui entre dans sa vie et la ramène à la vie de meute. Non seulement elle se retrouve plus heureuse qu'elle ne l'a été depuis longtemps, mais sa louve finit par se manifester. Finlay n'est pas son âme sœur, mais il devient son meilleur ami. Ensemble, avec les autres loups dominants de la meute, ils travaillent à créer la meilleure et la plus forte des meutes.
Quand vient le temps des jeux de la meute, l'événement qui décide du rang des meutes pour les dix années à venir, Amie doit affronter son ancienne meute. Lorsqu'elle voit l'homme qui l'a rejetée pour la première fois en dix ans, tout ce qu'elle pensait savoir est bouleversé. Amie et Finlay doivent s'adapter à cette nouvelle réalité et trouver un moyen d'avancer pour leur meute. Mais ce coup de théâtre va-t-il les séparer ?
Invisible à Son Harceleur
La Princesse Oubliée et ses Bêtas
Malheureusement, elle s'est bel et bien égarée et elle a bel et bien trouvé Lucy. Dès ce tout premier jour, Lucy prend ou obtient ce qui appartient à Dallas. Sa poupée préférée, le dernier cadeau de sa mère. Sa robe pour le Bal Écarlate, qu'elle avait achetée avec l'argent qu'elle avait gagné elle-même. Le collier de sa mère, un héritage familial.
Dallas a tout supporté, car tout le monde ne cesse de lui rappeler que Lucy n'a personne et rien.
Dallas jure de se venger le jour où elle trouve son Âme Sœur au lit avec Lucy.
La meute de la Vallée de l'Ombre regrettera d'avoir mis Dallas de côté pour Lucy.
Accardi
Ses genoux fléchirent et, sans sa prise sur sa hanche, elle serait tombée. Il glissa son genou entre ses cuisses pour la soutenir au cas où il aurait besoin de ses mains ailleurs.
« Que veux-tu ? » demanda-t-elle.
Ses lèvres effleurèrent son cou et elle laissa échapper un gémissement alors que le plaisir que ses lèvres apportaient se diffusait entre ses jambes.
« Ton nom », souffla-t-il. « Ton vrai nom. »
« Pourquoi est-ce important ? » demanda-t-elle, révélant pour la première fois que son intuition était correcte.
Il ricana contre sa clavicule. « Pour que je sache quel nom crier quand je jouirai en toi à nouveau. »
Geneviève perd un pari qu'elle ne peut pas se permettre de payer. En compromis, elle accepte de convaincre n'importe quel homme choisi par son adversaire de rentrer chez elle ce soir-là. Ce qu'elle ne réalise pas, c'est que l'homme que l'amie de sa sœur lui désigne, assis seul au bar, ne se contentera pas d'une seule nuit avec elle. Non, Matteo Accardi, le Don de l'un des plus grands gangs de New York, ne fait pas de coups d'un soir. Pas avec elle en tout cas.
Ma Luna Marquée
« Oui, »
Il expire, lève la main et la descend pour frapper mon cul nu encore une fois... plus fort qu'avant. Je halète sous l'impact. Ça fait mal, mais c'est tellement chaud et sexy.
« Tu vas recommencer ? »
« Non, »
« Non, quoi ? »
« Non, Monsieur, »
« Meilleure fille, » il approche ses lèvres pour embrasser mes fesses tout en les caressant doucement.
« Maintenant, je vais te baiser, » Il me fait asseoir sur ses genoux en position de chevauchement. Nos regards se verrouillent. Ses longs doigts trouvent leur chemin vers mon entrée et s'y insèrent.
« Tu es trempée pour moi, bébé, » il est ravi. Il bouge ses doigts dedans et dehors, me faisant gémir de plaisir.
« Hmm, » Mais soudain, ils disparaissent. Je pleure alors qu'il laisse mon corps en manque de lui. Il change notre position en une seconde, je suis maintenant sous lui. Ma respiration est superficielle et mes sens incohérents alors que j'anticipe sa dureté en moi. La sensation est fantastique.
« S'il te plaît, » je supplie. Je le veux. J'en ai tellement besoin.
« Alors, comment veux-tu jouir, bébé ? » murmure-t-il.
Oh, déesse !
La vie d'Apphia est dure, maltraitée par les membres de sa meute et brutalement rejetée par son compagnon. Elle est seule. Battue lors d'une nuit cruelle, elle rencontre son second compagnon, le puissant et dangereux Alpha Lycan, et elle est sur le point de vivre l'aventure de sa vie. Cependant, tout se complique lorsqu'elle découvre qu'elle n'est pas une louve ordinaire. Tourmentée par la menace sur sa vie, Apphia n'a pas d'autre choix que d'affronter ses peurs. Apphia parviendra-t-elle à vaincre l'iniquité qui menace sa vie et enfin être heureuse avec son compagnon ? Suivez pour en savoir plus.
Avertissement : Contenu mature
De Remplaçante à Reine
Le cœur brisé, Sable a découvert Darrell en train de coucher avec son ex dans leur lit, tout en transférant secrètement des centaines de milliers pour soutenir cette femme.
Le pire fut d'entendre Darrell rire avec ses amis : "Elle est utile—obéissante, ne cause pas de problèmes, s'occupe des tâches ménagères, et je peux la baiser quand j'ai besoin de soulagement. Elle est en gros une bonne à tout faire avec des avantages." Il fit des gestes grossiers de poussée, envoyant ses amis dans un éclat de rire.
Dans le désespoir, Sable est partie, a repris sa véritable identité, et a épousé son voisin d'enfance—le Roi Lycan Caelan, de neuf ans son aîné et son compagnon destiné. Maintenant, Darrell essaie désespérément de la reconquérir. Comment sa revanche va-t-elle se dérouler ?
De substitut à reine—sa revanche ne fait que commencer !
De meilleur ami à fiancé
Savannah Hart pensait avoir tourné la page sur Dean Archer, jusqu'à ce que sa sœur, Chloé, annonce qu'elle va l'épouser. Le même homme que Savannah n'a jamais cessé d'aimer. L'homme qui lui a brisé le cœur… et qui appartient maintenant à sa sœur.
Une semaine de mariage à Nouvelle Espérance. Un manoir plein d'invités. Et une demoiselle d'honneur très amère.
Pour survivre à cela, Savannah amène un cavalier—son meilleur ami charmant et bien sous tous rapports, Roman Blackwood. Le seul homme qui a toujours été là pour elle. Il lui doit une faveur, et prétendre être son fiancé ? Facile.
Jusqu'à ce que les faux baisers commencent à sembler réels.
Maintenant, Savannah est déchirée entre continuer la comédie… ou risquer tout pour l'homme qu'elle n'était jamais censée aimer.
Après Une Nuit avec l'Alpha
Je pensais attendre l'amour. Au lieu de cela, j'ai été baisée par une bête.
Mon monde devait s'épanouir au Festival de la Pleine Lune de Moonshade Bay—le champagne pétillant dans mes veines, une chambre d'hôtel réservée pour Jason et moi afin de franchir enfin cette ligne après deux ans. J'avais enfilé une lingerie en dentelle, laissé la porte déverrouillée, et m'étais allongée sur le lit, le cœur battant d'excitation nerveuse.
Mais l'homme qui est monté dans mon lit n'était pas Jason.
Dans la chambre plongée dans l'obscurité totale, noyée dans une odeur enivrante et épicée qui me faisait tourner la tête, j'ai senti des mains—urgentes, brûlantes—marquer ma peau. Son sexe épais et palpitant pressé contre ma chatte trempée, et avant que je puisse reprendre mon souffle, il a pénétré violemment, déchirant mon innocence avec une force impitoyable. La douleur brûlait, mes parois se contractant alors que je griffais ses épaules de fer, étouffant mes sanglots. Des sons mouillés et glissants résonnaient à chaque coup brutal, son corps implacable jusqu'à ce qu'il frémisse, déversant sa chaleur profondément en moi.
"C'était incroyable, Jason," ai-je réussi à dire.
"Qui est ce foutu Jason?"
Mon sang s'est glacé. La lumière a frappé son visage—Brad Rayne, Alpha de la meute de Moonshade, un loup-garou, pas mon petit ami. L'horreur m'a étouffée alors que je réalisais ce que j'avais fait.
J'ai fui pour sauver ma vie!
Mais des semaines plus tard, je me suis réveillée enceinte de son héritier!
Ils disent que mes yeux hétérochromatiques me marquent comme une véritable âme sœur rare. Mais je ne suis pas une louve. Je suis juste Elle, une personne insignifiante du district humain, maintenant piégée dans le monde de Brad.
Le regard froid de Brad me fixe : "Tu portes mon sang. Tu m'appartiens."
Il n'y a pas d'autre choix pour moi que de choisir cette cage. Mon corps me trahit aussi, désirant la bête qui m'a ruinée.
AVERTISSEMENT : Réservé aux lecteurs matures
Séduire le Parrain de la Mafia
Camila Rodriguez est une gamine gâtée de dix-neuf ans avec une chatte vierge et une bouche faite pour le péché. Quand elle est envoyée vivre sous le toit d'Alejandro Gonzalez; roi de la mafia, tueur sans pitié, et l'homme qui a autrefois juré de la protéger, elle sait exactement ce qu'elle veut. Et ce n'est pas de la protection.
Elle veut 'Lui'.
Son contrôle.
Ses règles.
Ses mains serrant sa gorge tandis qu'elle gémit son nom.
Mais Alejandro ne baise pas des filles comme elle. Il est dangereux, intouchable et essaie désespérément de résister à la petite tentatrice pécheresse qui dort juste au bout du couloir en soie et dentelle.
Dommage que Camila ne croit pas aux règles.
Pas quand elle peut se pencher et le faire enfreindre chacune d'elles.
Et quand il craque enfin, il ne fait pas que la baiser.
Il la brise.
Durement. Brutalement. Impitoyablement.
Exactement comme elle le voulait.
L'Ascension de la Louve Bannie
Ce cri a volé mon dix-huitième anniversaire et a brisé mon monde. Ma première transformation aurait dû être glorieuse—le sang a transformé la bénédiction en honte. À l'aube, ils m'avaient marqué comme "maudit" : rejeté par ma meute, abandonné par ma famille, dépouillé de ma nature. Mon père ne m'a pas défendu—il m'a envoyé sur une île abandonnée où les parias sans loup étaient forgés en armes, forcés de s'entretuer jusqu'à ce qu'un seul puisse partir.
Sur cette île, j'ai appris les recoins les plus sombres de l'humanité et comment enfouir la terreur dans mes os. Innombrables fois, j'ai voulu abandonner—plonger dans les vagues et ne jamais refaire surface—mais les visages accusateurs qui hantaient mes rêves me repoussaient vers quelque chose de plus froid que la survie : la vengeance. J'ai échappé, et pendant trois ans, je me suis caché parmi les humains, collectionnant des secrets, apprenant à bouger comme une ombre, aiguisant ma patience en précision—devenant une lame.
Puis, sous une pleine lune, j'ai touché un étranger en sang—et mon loup est revenu avec une violence qui m'a rendu entier. Qui était-il ? Pourquoi pouvait-il réveiller ce que je croyais mort ?
Une chose est sûre : le moment est venu.
J'ai attendu trois ans pour cela. Je ferai payer tous ceux qui m'ont détruit—et je récupérerai tout ce qui m'a été volé.












