
Znienawidzona Partnerka Alfy
WAJE · Terminé · 304.8k Mots
Introduction
Camilla próbuje się opanować, odzyskując równowagę, ale wciąż jest zapłakana. „Nie mówisz tego poważnie, jesteś tylko wściekły. Kochasz mnie, pamiętasz?” mamrocze, jej wzrok wędruje do Santiago. „Powiedz mu, że mnie kocha i jest tylko wściekły.” błaga, gdy Santiago nie odpowiada, kręci głową, jej wzrok znowu pada na Adriana, który patrzy na nią z pogardą. „Powiedziałeś, że będziesz mnie kochał na zawsze.” szepcze.
„Nie, teraz cię nienawidzę!” krzyknął.
*****
Camilla Mia Burton to siedemnastoletnia dziewczyna bez wilka, pełna niepewności i strachu przed nieznanym. Jest pół-człowiekiem, pół-wilkołakiem; jest potężnym wilkiem, choć nieświadoma mocy, którą w sobie nosi, i ma bestię, rzadki klejnot. Camilla jest tak słodka, jak tylko może być.
Jednak co się stanie, gdy spotka swojego partnera, a on nie jest tym, o czym marzyła?
Jest okrutnym, zimnokrwistym osiemnastoletnim Alfą. Jest bezwzględny i nie akceptuje partnerów, nie chce mieć z nią nic wspólnego. Ona stara się zmienić jego postrzeganie rzeczy, ale on ją nienawidzi i odrzuca, odpychając ją, ale więź partnerów okazuje się silna. Co zrobi, gdy pożałuje, że ją odrzucił i nienawidził?
Chapitre 1
ALPHA I JEJ NIENAWIDZONA PARTNERKA
ROZDZIAŁ PIERWSZY
Punkt widzenia Camilli
Moje serce bije jak oszalałe, a z jakiegoś powodu gryzę się w język. Zawsze jestem niespokojna, ale dzisiaj jest inaczej i on to wie. Widział, jak gryzę się w język. Wie, jak ważne to jest dla nas obojga.
Krzyżując ręce za plecami, robię naburmuszoną minę. Jeśli jest coś, czemu nie może się oprzeć, to moje szczenięce oczy.
Jego odpowiedź była opóźniona, niezwykle przemyślana, ale wiem, co powie, zanim to powie. Wzdycha i wiem, jaka będzie odpowiedź, bez wątpienia tak.
„Dobrze, Milla. Możesz mieć, co tylko chcesz.” Mówi, drapiąc się po głowie.
Nie zastanawiam się, zanim rzucam się na niego z ramionami, a on obejmuje mnie, śmiejąc się.
„Dziękuję, dziękuję!” Powtarzam, skacząc w jego objęciach.
„Alpha, potrzebujemy cię.” Ktoś mówi za mną, bez tchu.
Ryan puszcza mnie, a ja skanuję mężczyznę klęczącego przed nami, wygląda, jakby przebiegł maraton, co może oznaczać tylko jedno – kłopoty.
„Co się stało?” Mój brat Ryan, Alfa stada Ciemnego Księżyca, pyta, ciągnąc mnie za sobą. Nazywamy Ryana Mistycznym, bo jest po prostu zbyt dobry, żeby być prawdziwym. Ryan jest najlepszym Alfą, jakiego to stado miało od czasów mojego wujka Enrique, jego ojca.
„Zaraz zaatakują.” Odpowiada mężczyzna, wciąż z pochyloną głową.
„Camila, idź do swojego pokoju i zamknij drzwi.” Ryan nakazuje, nie patrząc na mnie, jego ton jest stanowczy i wyraźny z niepokojem.
Wiem, co się dzieje, gdy Ryan jest wściekły, a to jeden z tych momentów. Ryan zawsze trzymał mnie z dala od oglądania tej strony jego, czy kogokolwiek innego.
Nie oglądam niczego, co zawiera przemoc, bo reaguję... no cóż, powiedzmy, że moja reakcja nie jest przyjemna. Biegnę do swojego pokoju i zamykam za sobą drzwi. Zaczynam liczyć wstecz, żeby odwrócić uwagę od hałasu na zewnątrz, ale mój wysiłek jest daremny. Słyszę wysoki krzyk, a ciekawość miesza się ze strachem.
Próbuję przekonać siebie, żeby nie wyglądać przez okno, ale znajduję się na podglądaniu przez nie. Pierwsze, co widzę, to mężczyzna w średnim wieku trzymający miecz, który zaraz przetnie mojego drugiego brata, Michaela, na pół.
„Nie!”
Krzyczę, zanim zjeżdżam po ścianie na podłogę i kołyszę kolanami do piersi.
Boże, nie, proszę nie. Bóg nie pozwala umierać dobrym ludziom bez powodu, więc Michael jest w porządku, prawda? Ale jeśli umarł, próbując chronić to stado, to umarłby dla dobrej sprawy, prawda? „Nie, Camilla, nie myśl tak.” Mówię sobie. Nie mogę powstrzymać łez, które teraz zamazują mi widzenie, nie że próbuję cokolwiek zobaczyć.
Drzwi do mojego pokoju otwierają się szeroko, mam zamiar krzyczeć jeszcze raz, kiedy widzę, kto to jest, i się rozluźniam. „Chodź tu, kochanie, dlaczego patrzyłaś przez okno?” Mój tata pyta, otwierając ramiona dla mnie.
Nie waham się, biegnąc do niego. Gładzi mnie po plecach i całuje w czubek głowy. „Boję się... Michael... on... ten... mężczyzna...” Mój głos wychodzi ochrypły.
„Nie martw się o niego. Jest w porządku, a ty jesteś bezpieczna, zawsze jesteś tutaj bezpieczna, księżniczko.” Zapewnia mnie, a ja kiwam głową w odpowiedzi. Wiem, że jestem bezpieczna z nim, dopóki moi bracia są ze mną i on też, nic mi się nie stanie.
„Wiesz, że musisz być silna, księżniczko, nie możesz pozwolić, żeby każda drobnostka cię dotknęła.” Wzdycha.
Wyrywam się z jego objęć i mrugam do niego, ocierając łzy. Mój tata był ogromną częścią mojego życia odkąd skończyłam dwa lata.
Moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym, gdy miałam dwa lata. Mój wujek Enrique, który jest młodszym bratem mojego ojca, od tamtej pory ma nad mną opiekę. Nazywam go tatą, a jego żonę mamą.
On i jego żona Reina wychowywali mnie jak własną córkę. Byłam najmłodsza z ich dzieci, mieli tylko pięcioro dzieci: Selenę, która wyszła za lekarza z innej watahy, więc już jej nie widujemy.
Delilah, która również wyszła za wojownika z tej samej watahy co Selena. Potem Ryan, nasz obecny Alfa, a następnie bliźniaki Michelle i Michael. Michelle jest żoną członka watahy Midnight Saints.
Całuje mnie w głowę. „Chciałbym móc cię chronić na zawsze.”
„Ryan powiedział, że mogę iść do szkoły.” Pociągam nosem, uśmiechając się do niego nieśmiało.
Chodziłam do szkoły, ale dzieci mnie dokuczały, bo nie byłam taka jak one, więc mama zabrała mnie ze szkoły i od tamtej pory byłam uczona w domu. To miał być mój ostatni rok w szkole średniej. Chciałabym doświadczyć prawdziwej szkoły średniej.
Szczerze mówiąc, mam dość oglądania tego w telewizji i czytania o tym w moich licznych powieściach. Chcę doświadczyć tego osobiście. Ryan powiedział, że nie mógł mnie zapisać do żadnej szkoły, bo to środek semestru, ale przekonałam go i załatwi, żebym mogła iść do szkoły w poniedziałek w przyszłym tygodniu.
Będę musiała pracować bardzo ciężko, ale jestem dość szybka w nauce i otrzymuję ogromne uznanie akademickie.
Zawsze miałam dostęp do egzaminów końcowych i śródsemestralnych z pewnej szkoły. Nauczyciele z tej szkoły zawsze przynosili mi testy i czekali, aż je skończę, a potem porównywali moje wyniki z innymi uczniami. Według nich jestem uczennicą na pięć gwiazdek, dostaję same piątki. Mój tata wydał fortunę na moje wykształcenie i to widać po moich osiągnięciach akademickich.
„A więc dlatego zamówiłaś oprawki do okularów?” Śmieje się.
Krzywię się. „Potrzebuję ich.”
„Księżniczko, badaliśmy twoje oczy, twoje widzenie jest świetne. Dlaczego więc upierasz się przy noszeniu tych okularów?”
„No cóż, ludzie dziwnie patrzą na moje oczy i tego nie lubię.” Mówię szczerze.
Noszę brązowe soczewki kontaktowe i modowe oprawki, żeby ukryć moje oczy. Przyciąga to mniej uwagi i sprawia, że jestem mniej zauważalna po wszystkim, co się wydarzyło w przeszłości. Ludzie nazywali mnie dziwakiem, bo miałam inne oczy i nie miałam wilka, nadal go nie mam. Dziedziczę to po stronie mamy, która była człowiekiem.
„Posłuchaj, jesteś najczystszą istotą w tej paczce. Jesteś piękna i mądra, nie pozwól nikomu mówić ci inaczej.” Tata mówi, czochrając mi włosy.
Spotkałam wystarczająco dużo ludzi, by wiedzieć, że nie jestem „piękna” według standardów społeczeństwa.
Więc co mam powiedzieć? „Dzięki, Tato, ale chciałam zapytać… czy mogę iść z wszystkimi na imprezę u Bety?” Proszę.
Podobnie jak Ryan, jego odpowiedź jest przemyślana. „Porozmawiam z Ryanem i on to załatwi.”
„Nie zgodzi się.” Mówię, marszcząc brwi. Ryan nie pozwala mi chodzić na większość imprez organizowanych w paczce, a co dopiero poza nią? Wątpię, żeby pozwolił mi iść poza paczkę.
„Dopilnuję, żeby się zgodził, księżniczko.” Mówi szczerze.
Skaczę w górę i w dół, klaszcząc w ręce.
„Ale powinnaś cały czas być z Luną lub Betą.” Ostrzega.
„Obiecuję.” Chichoczę, krzyżując palce za plecami.
Jego głowa lekko się przechyla. "Hmm, więc dlaczego krzyżujesz palce?"
Śmieję się i macham rękami przed jego twarzą. "Muszę iść się pakować. Twoja mama mnie zabije, jeśli znowu przegapię lot." Mówi, całując mnie w czoło.
"Będę za wami obojgiem bardzo tęsknić." Narzekam.
Unosząc brew, powstrzymuje uśmiech, "Może powinienem cię zabrać ze sobą?"
Moja odpowiedź jest szybka, "Nie, nie. Rosja jest piękna o tej porze roku i nie martw się, będę tutaj, gdy wrócisz." Mówię, wciągając głęboko powietrze po wypowiedzeniu tych słów.
"Mam nadzieję, księżniczko." Jego głos jest niski z nutą niepokoju, co z kolei martwi mnie. "No cóż... pozwól, że pomogę ci się spakować." Uśmiecham się promiennie.
"Nie, w porządku księżniczko. Idź spotkać się z przyjaciółmi albo rób to, co robią nastolatki."
Szukając humoru w jego oczach, marszczę brwi. "Nie mam 'przyjaciół' i nie robię tego, co robią normalne nastolatki." Wzruszam ramionami. I naprawdę, nie robię. Mam grupę, z którą często się spotykam, ale nie jesteśmy przyjaciółmi. Czuję, że wszyscy muszą być mili, bo jestem młodszą siostrą Alfy i to jest żałosne. Wiem, że MNIE NIENAWIDZĄ.
Tata wzdycha, "Och, Camillo." Wyciąga rękę, biorę ją. Wydaje z siebie mały pomruk frustracji, zanim pocałuje jej grzbiet. "Moje słodkie dziecko." Uśmiecha się.
Czuję, jak ciepło wypełnia moje serce, "Kocham cię." Odpowiadam, uśmiechając się od ucha do ucha, mając nadzieję, że on też się uśmiechnie, i robi to, tylko że uśmiech nie sięga jego oczu. "Ja też cię kocham, moja księżniczko. Mam jeszcze jedną..."
Dźwięk wibracji telefonu przerywa, sięga do kieszeni, wyciąga go i przesuwa palcem po opcji odbioru. Patrzę, jak przykłada go do ucha, drugą ręką wciąż trzymając moją. "Hej! Tak, pamiętam, właśnie sprawdzałem, co u Camilli." Informuje rozmówcę, ponownie całując moją rękę.
To jego sposób na pożegnanie się ze mną, puszcza moją rękę i kieruje się do drzwi, "Wiem, już jestem w drodze." Słyszę, jak mówi, zanim jego głos całkowicie zniknie w korytarzu.
Moi rodzice dużo podróżują i zawsze martwię się, że mogą skończyć jak moi biologiczni rodzice, ale zapewnili mnie, że taka tragedia nie może mnie spotkać dwa razy. Pierwszy raz był nieszczęśliwy, a mama Reina mówi, że Bóg to wynagrodził, przynosząc mnie do nich, ponieważ mieli poronienie w roku, w którym się urodziłam.
Czasami tęsknię za moimi biologicznymi rodzicami, zwłaszcza za mamą. Mam żywe sny o niej, prawdopodobnie wywołane każdą historią, jaką o nich słyszałam. Chciałabym znać ich oboje, ale przynajmniej oni znali mnie i byli dla mnie najlepszymi rodzicami, tak mówi tata.
Oglądałam wiele domowych nagrań moich rodziców, mieli kamery w domu, a nagrania są wyraźne jak dzień, nawet po tylu latach. To tak, jakby wiedzieli, że umrą, zanim dorosnę, zawsze filmowali, oboje wyglądali, jakby wyszli prosto z bajki.
Moja mama była całkowicie olśniewająca, chciałabym wyglądać jak ona. Miała najpiękniejsze oczy, jakie kiedykolwiek widziałam, tata twierdzi, że mam oczy po niej, chociaż moje są jaśniejszego odcienia fioletu niż jej.
Miała piękne włosy, które sięgały tuż nad obojczykiem, jej uśmiech mógł rozświetlić każde pomieszczenie, była nierealna. Mój tata był przystojny i bardzo wysoki. Czasami chciałabym odziedziczyć przynajmniej jego wzrost.
Miał ciemnobrązowe włosy, szare oczy. Mogłam powiedzieć po sposobie, w jaki patrzył na moją mamę, że ją uwielbiał jak najcenniejszy klejnot, jaki król posiada, i dla niego taka była.
Złapałem książkę z półki i ruszyłem na poszukiwanie Arielle, partnerki Ryana. Zerknąłem szybko na zegarek na nadgarstku w poszukiwaniu Ari.
16:24, pewnie jest ze swoimi koleżankami w jadalni na zachodzie. Dwie z jej przyjaciółek należą do innej watahy, ale Ryan, będąc dobrym mężem, wymienił część swoich ludzi, żeby Arielle mogła mieć swoje ukochane przyjaciółki przy sobie. Zawsze myślałem, że zrobił to dlatego, że nie lubi, kiedy jej nie ma, więc w ten sposób może mieć na nią oko.
Idąc do jadalni, potwierdzam swoje przypuszczenia, Bingo! Jest w jadalni z Ashanti, Vanessą i Taminą. Ashanti i Arielle w swoich matching T-shirtach i różowych włosach, dziwny kolor, ale one go udźwigną. Vanessa coś im mówi, a one udają, że słyszą to po raz pierwszy. Podchodząc bliżej, uśmiecham się, zbliżając się do nich. „Hej.” Podnoszę rękę, machając do nich.
Zwracając uwagę na mnie, pokazują swoje najlepsze uśmiechy, szczere uśmiechy. „Hej, skarbie.” mówią jednocześnie. Uśmiecham się uprzejmie, „Zgadnijcie co? Tata powiedział, że przekona Ryana, żeby zabrał mnie z wami na imprezę Beta.”
„No jasne, że idziesz. Zaplanowałam tę imprezę, musisz tam być.” Ashanti chichocze, kręcąc włosy na palcu. Beta to jej mąż.
Arielle przenosi wzrok z Ashanti na mnie, „Mam nadzieję, że nie przestraszyłeś się tego wołania o pomoc, które wydała wataha Frenxo.”
Chciałbym powiedzieć, że nie, ale tak było. Wzruszam ramionami, obrazy tego, co widziałem wcześniej, zalewają mój umysł. Biorę głęboki oddech i patrzę na Arielle. „Czy Michael jest w porządku?”
Chichocze, jej głowa opada do tyłu, a kiedy jej oczy spotykają moje, kiwa głową. „Tak, jest dobrze. Dostarcza martwe ciała do watahy Frenxo.” Uśmiecha się promiennie.
Uwielbia swojego szwagra, a fakt, że jest świetnym wojownikiem dla tej watahy, to dla niej bonus, martwi się mniej, bo on dobrze i z gracją radzi sobie z brudną robotą, ciemną gracją.
„Naładuj swoją barierę dźwiękową.” Nessa uśmiecha się, machając słuchawkami w powietrzu. Obchodząc stół, uśmiecham się i bezgłośnie mówię „Dziękuję” do niej, zanim usiądę obok Miny. Vanessa przesuwa słuchawki, a ja zakładam je, włączając jeden z playlist na jej telefonie.
-I tak właśnie, kontynuują swoją rozmowę, codzienną dawkę tego, co zrobiły lub co wydarzyło się w programie telewizyjnym, który wszystkie oglądają, a na który Arielle ledwo ma czas, a ja? Kładę powieść na stole i przewracam na stronę 243 ciemnego romansu.
Książka, którą zacząłem czytać wczoraj, i muszę powiedzieć, że emocjonalnie mnie wyczerpuje, co może być powodem, dla którego nie mogłem jej odłożyć aż do drugiej nad ranem, poza faktem, że to arcydzieło w najlepszym wydaniu. Dowiedziałem się dawno temu, że żyję dzięki rzeczom, które mnie wyczerpują, ból, niepokój, przypominają mi, że wciąż oddycham, bo martwi ludzie nie czują, prawda?
A może czują? Śledzę linię dialogu palcem, ale mój umysł błądzi. Dziwny dreszcz pełza po moim kręgosłupie, zimniejszy niż klimatyzacja w jadalni.
Mój wzrok podnosi się ze strony, lądując na zaproszeniu leżącym niewinnie na stole między Arielle a Ashanti. Impreza Beta. Z jakiegoś powodu moje serce bije frenetycznym rytmem przeciwko moim żebrom, ostrzegawczy bęben, którego nie potrafię rozszyfrować.
Derniers chapitres
#245 POV Camilli
Dernière mise à jour: 12/19/2025#244 POV Sheryl
Dernière mise à jour: 12/19/2025#243 POV Mirabelle trwa
Dernière mise à jour: 12/19/2025#242 POV użytkownika Mirabelle
Dernière mise à jour: 12/19/2025#241 POV Camilli trwa
Dernière mise à jour: 12/19/2025#240 POV Camilli trwa
Dernière mise à jour: 12/19/2025#239 POV Adriana
Dernière mise à jour: 12/19/2025#238 Pov Santiago
Dernière mise à jour: 12/19/2025#237 POV użytkownika Amaya
Dernière mise à jour: 12/19/2025#236 Arielle POV
Dernière mise à jour: 12/19/2025
Vous pourriez aimer 😍
La Petite Compagne d'Alpha Nicholas
Quoi ? Non—attends… Oh, Déesse de la Lune, non.
Dis-moi que tu plaisantes, Lex.
Mais elle ne plaisante pas. Je peux sentir son excitation bouillonner sous ma peau, alors que tout ce que je ressens, c'est de l'effroi.
Nous tournons le coin, et l'odeur me frappe comme un coup de poing dans la poitrine—cannelle et quelque chose d'incroyablement chaud. Mes yeux balaient la salle jusqu'à ce qu'ils se posent sur lui. Grand. Imposant. Magnifique.
Et puis, tout aussi rapidement… il me voit.
Son expression se tord.
"Putain, non."
Il se retourne—et s'enfuit.
Mon compagnon me voit et s'enfuit.
Bonnie a passé toute sa vie à être brisée et abusée par les personnes les plus proches d'elle, y compris sa propre sœur jumelle. Avec sa meilleure amie Lilly, qui vit également un enfer, elles prévoient de s'enfuir lors du plus grand bal de l'année, organisé par une autre meute. Mais les choses ne se passent pas comme prévu, laissant les deux filles perdues et incertaines quant à leur avenir.
L'Alpha Nicholas a 28 ans, sans compagnon, et n'a aucune intention de changer cela. C'est son tour d'organiser le Bal annuel de la Pleine Lune Bleue cette année, et la dernière chose à laquelle il s'attend, c'est de trouver son compagnon. Ce à quoi il s'attend encore moins, c'est que son compagnon ait 10 ans de moins que lui et comment son corps réagit à elle. Alors qu'il essaie de refuser de reconnaître qu'il a rencontré son compagnon, son monde est bouleversé après que des gardes attrapent deux louves courant à travers ses terres.
Une fois qu'elles sont amenées à lui, il se retrouve à nouveau face à son compagnon et découvre qu'elle cache des secrets qui le pousseront à vouloir tuer plus d'une personne.
Peut-il surmonter ses sentiments envers le fait d'avoir un compagnon, et un qui est beaucoup plus jeune que lui ? Son compagnon le voudra-t-il après avoir déjà ressenti la douleur de son rejet non officiel ? Pourront-ils tous les deux travailler à laisser le passé derrière eux et aller de l'avant ensemble, ou le destin aura-t-il d'autres plans et les gardera-t-il séparés ?
Le Biker Alpha Qui Est Devenu Mon Deuxième Chance Mate
"Tu es comme une sœur pour moi."
Ce sont ces mots-là qui ont fait déborder le vase.
Pas après ce qui venait de se passer. Pas après cette nuit torride, haletante, bouleversante que nous avons passée enlacés l'un à l'autre.
Je savais dès le début que Tristan Hayes était une limite à ne pas franchir.
Il n'était pas n'importe qui, il était le meilleur ami de mon frère. L'homme que j'avais secrètement désiré pendant des années.
Mais cette nuit-là... nous étions brisés. Nous venions d'enterrer nos parents. Et le chagrin était trop lourd, trop réel... alors je l'ai supplié de me toucher.
De me faire oublier. De combler le silence que la mort avait laissé derrière.
Et il l'a fait. Il m'a tenue comme si j'étais quelque chose de fragile.
M'a embrassée comme si j'étais la seule chose dont il avait besoin pour respirer.
Puis il m'a laissée saigner avec six mots qui brûlaient plus profondément que n'importe quel rejet.
Alors, j'ai fui. Loin de tout ce qui me causait de la douleur.
Maintenant, cinq ans plus tard, je suis de retour.
Fraîchement sortie d'une relation avec un compagnon qui m'a abusée. Portant encore les cicatrices d'un enfant que je n'ai jamais pu tenir.
Et l'homme qui m'attend à l'aéroport n'est pas mon frère.
C'est Tristan.
Et il n'est plus le gars que j'ai laissé derrière.
Il est un motard.
Un Alpha.
Et quand il m'a regardée, j'ai su qu'il n'y avait nulle part ailleurs où fuir.
Jeu du Destin
Quand Finlay la retrouve, elle vit parmi les humains. Il est épris de cette louve têtue qui refuse de reconnaître son existence. Elle n'est peut-être pas son âme sœur, mais il veut qu'elle fasse partie de sa meute, louve latente ou non.
Amie ne peut résister à l'Alpha qui entre dans sa vie et la ramène à la vie de meute. Non seulement elle se retrouve plus heureuse qu'elle ne l'a été depuis longtemps, mais sa louve finit par se manifester. Finlay n'est pas son âme sœur, mais il devient son meilleur ami. Ensemble, avec les autres loups dominants de la meute, ils travaillent à créer la meilleure et la plus forte des meutes.
Quand vient le temps des jeux de la meute, l'événement qui décide du rang des meutes pour les dix années à venir, Amie doit affronter son ancienne meute. Lorsqu'elle voit l'homme qui l'a rejetée pour la première fois en dix ans, tout ce qu'elle pensait savoir est bouleversé. Amie et Finlay doivent s'adapter à cette nouvelle réalité et trouver un moyen d'avancer pour leur meute. Mais ce coup de théâtre va-t-il les séparer ?
Invisible à Son Harceleur
La Princesse Oubliée et ses Bêtas
Malheureusement, elle s'est bel et bien égarée et elle a bel et bien trouvé Lucy. Dès ce tout premier jour, Lucy prend ou obtient ce qui appartient à Dallas. Sa poupée préférée, le dernier cadeau de sa mère. Sa robe pour le Bal Écarlate, qu'elle avait achetée avec l'argent qu'elle avait gagné elle-même. Le collier de sa mère, un héritage familial.
Dallas a tout supporté, car tout le monde ne cesse de lui rappeler que Lucy n'a personne et rien.
Dallas jure de se venger le jour où elle trouve son Âme Sœur au lit avec Lucy.
La meute de la Vallée de l'Ombre regrettera d'avoir mis Dallas de côté pour Lucy.
Accardi
Ses genoux fléchirent et, sans sa prise sur sa hanche, elle serait tombée. Il glissa son genou entre ses cuisses pour la soutenir au cas où il aurait besoin de ses mains ailleurs.
« Que veux-tu ? » demanda-t-elle.
Ses lèvres effleurèrent son cou et elle laissa échapper un gémissement alors que le plaisir que ses lèvres apportaient se diffusait entre ses jambes.
« Ton nom », souffla-t-il. « Ton vrai nom. »
« Pourquoi est-ce important ? » demanda-t-elle, révélant pour la première fois que son intuition était correcte.
Il ricana contre sa clavicule. « Pour que je sache quel nom crier quand je jouirai en toi à nouveau. »
Geneviève perd un pari qu'elle ne peut pas se permettre de payer. En compromis, elle accepte de convaincre n'importe quel homme choisi par son adversaire de rentrer chez elle ce soir-là. Ce qu'elle ne réalise pas, c'est que l'homme que l'amie de sa sœur lui désigne, assis seul au bar, ne se contentera pas d'une seule nuit avec elle. Non, Matteo Accardi, le Don de l'un des plus grands gangs de New York, ne fait pas de coups d'un soir. Pas avec elle en tout cas.
Ma Luna Marquée
« Oui, »
Il expire, lève la main et la descend pour frapper mon cul nu encore une fois... plus fort qu'avant. Je halète sous l'impact. Ça fait mal, mais c'est tellement chaud et sexy.
« Tu vas recommencer ? »
« Non, »
« Non, quoi ? »
« Non, Monsieur, »
« Meilleure fille, » il approche ses lèvres pour embrasser mes fesses tout en les caressant doucement.
« Maintenant, je vais te baiser, » Il me fait asseoir sur ses genoux en position de chevauchement. Nos regards se verrouillent. Ses longs doigts trouvent leur chemin vers mon entrée et s'y insèrent.
« Tu es trempée pour moi, bébé, » il est ravi. Il bouge ses doigts dedans et dehors, me faisant gémir de plaisir.
« Hmm, » Mais soudain, ils disparaissent. Je pleure alors qu'il laisse mon corps en manque de lui. Il change notre position en une seconde, je suis maintenant sous lui. Ma respiration est superficielle et mes sens incohérents alors que j'anticipe sa dureté en moi. La sensation est fantastique.
« S'il te plaît, » je supplie. Je le veux. J'en ai tellement besoin.
« Alors, comment veux-tu jouir, bébé ? » murmure-t-il.
Oh, déesse !
La vie d'Apphia est dure, maltraitée par les membres de sa meute et brutalement rejetée par son compagnon. Elle est seule. Battue lors d'une nuit cruelle, elle rencontre son second compagnon, le puissant et dangereux Alpha Lycan, et elle est sur le point de vivre l'aventure de sa vie. Cependant, tout se complique lorsqu'elle découvre qu'elle n'est pas une louve ordinaire. Tourmentée par la menace sur sa vie, Apphia n'a pas d'autre choix que d'affronter ses peurs. Apphia parviendra-t-elle à vaincre l'iniquité qui menace sa vie et enfin être heureuse avec son compagnon ? Suivez pour en savoir plus.
Avertissement : Contenu mature
De Remplaçante à Reine
Le cœur brisé, Sable a découvert Darrell en train de coucher avec son ex dans leur lit, tout en transférant secrètement des centaines de milliers pour soutenir cette femme.
Le pire fut d'entendre Darrell rire avec ses amis : "Elle est utile—obéissante, ne cause pas de problèmes, s'occupe des tâches ménagères, et je peux la baiser quand j'ai besoin de soulagement. Elle est en gros une bonne à tout faire avec des avantages." Il fit des gestes grossiers de poussée, envoyant ses amis dans un éclat de rire.
Dans le désespoir, Sable est partie, a repris sa véritable identité, et a épousé son voisin d'enfance—le Roi Lycan Caelan, de neuf ans son aîné et son compagnon destiné. Maintenant, Darrell essaie désespérément de la reconquérir. Comment sa revanche va-t-elle se dérouler ?
De substitut à reine—sa revanche ne fait que commencer !
De meilleur ami à fiancé
Savannah Hart pensait avoir tourné la page sur Dean Archer, jusqu'à ce que sa sœur, Chloé, annonce qu'elle va l'épouser. Le même homme que Savannah n'a jamais cessé d'aimer. L'homme qui lui a brisé le cœur… et qui appartient maintenant à sa sœur.
Une semaine de mariage à Nouvelle Espérance. Un manoir plein d'invités. Et une demoiselle d'honneur très amère.
Pour survivre à cela, Savannah amène un cavalier—son meilleur ami charmant et bien sous tous rapports, Roman Blackwood. Le seul homme qui a toujours été là pour elle. Il lui doit une faveur, et prétendre être son fiancé ? Facile.
Jusqu'à ce que les faux baisers commencent à sembler réels.
Maintenant, Savannah est déchirée entre continuer la comédie… ou risquer tout pour l'homme qu'elle n'était jamais censée aimer.
Après Une Nuit avec l'Alpha
Je pensais attendre l'amour. Au lieu de cela, j'ai été baisée par une bête.
Mon monde devait s'épanouir au Festival de la Pleine Lune de Moonshade Bay—le champagne pétillant dans mes veines, une chambre d'hôtel réservée pour Jason et moi afin de franchir enfin cette ligne après deux ans. J'avais enfilé une lingerie en dentelle, laissé la porte déverrouillée, et m'étais allongée sur le lit, le cœur battant d'excitation nerveuse.
Mais l'homme qui est monté dans mon lit n'était pas Jason.
Dans la chambre plongée dans l'obscurité totale, noyée dans une odeur enivrante et épicée qui me faisait tourner la tête, j'ai senti des mains—urgentes, brûlantes—marquer ma peau. Son sexe épais et palpitant pressé contre ma chatte trempée, et avant que je puisse reprendre mon souffle, il a pénétré violemment, déchirant mon innocence avec une force impitoyable. La douleur brûlait, mes parois se contractant alors que je griffais ses épaules de fer, étouffant mes sanglots. Des sons mouillés et glissants résonnaient à chaque coup brutal, son corps implacable jusqu'à ce qu'il frémisse, déversant sa chaleur profondément en moi.
"C'était incroyable, Jason," ai-je réussi à dire.
"Qui est ce foutu Jason?"
Mon sang s'est glacé. La lumière a frappé son visage—Brad Rayne, Alpha de la meute de Moonshade, un loup-garou, pas mon petit ami. L'horreur m'a étouffée alors que je réalisais ce que j'avais fait.
J'ai fui pour sauver ma vie!
Mais des semaines plus tard, je me suis réveillée enceinte de son héritier!
Ils disent que mes yeux hétérochromatiques me marquent comme une véritable âme sœur rare. Mais je ne suis pas une louve. Je suis juste Elle, une personne insignifiante du district humain, maintenant piégée dans le monde de Brad.
Le regard froid de Brad me fixe : "Tu portes mon sang. Tu m'appartiens."
Il n'y a pas d'autre choix pour moi que de choisir cette cage. Mon corps me trahit aussi, désirant la bête qui m'a ruinée.
AVERTISSEMENT : Réservé aux lecteurs matures
Séduire le Parrain de la Mafia
Camila Rodriguez est une gamine gâtée de dix-neuf ans avec une chatte vierge et une bouche faite pour le péché. Quand elle est envoyée vivre sous le toit d'Alejandro Gonzalez; roi de la mafia, tueur sans pitié, et l'homme qui a autrefois juré de la protéger, elle sait exactement ce qu'elle veut. Et ce n'est pas de la protection.
Elle veut 'Lui'.
Son contrôle.
Ses règles.
Ses mains serrant sa gorge tandis qu'elle gémit son nom.
Mais Alejandro ne baise pas des filles comme elle. Il est dangereux, intouchable et essaie désespérément de résister à la petite tentatrice pécheresse qui dort juste au bout du couloir en soie et dentelle.
Dommage que Camila ne croit pas aux règles.
Pas quand elle peut se pencher et le faire enfreindre chacune d'elles.
Et quand il craque enfin, il ne fait pas que la baiser.
Il la brise.
Durement. Brutalement. Impitoyablement.
Exactement comme elle le voulait.
L'Ascension de la Louve Bannie
Ce cri a volé mon dix-huitième anniversaire et a brisé mon monde. Ma première transformation aurait dû être glorieuse—le sang a transformé la bénédiction en honte. À l'aube, ils m'avaient marqué comme "maudit" : rejeté par ma meute, abandonné par ma famille, dépouillé de ma nature. Mon père ne m'a pas défendu—il m'a envoyé sur une île abandonnée où les parias sans loup étaient forgés en armes, forcés de s'entretuer jusqu'à ce qu'un seul puisse partir.
Sur cette île, j'ai appris les recoins les plus sombres de l'humanité et comment enfouir la terreur dans mes os. Innombrables fois, j'ai voulu abandonner—plonger dans les vagues et ne jamais refaire surface—mais les visages accusateurs qui hantaient mes rêves me repoussaient vers quelque chose de plus froid que la survie : la vengeance. J'ai échappé, et pendant trois ans, je me suis caché parmi les humains, collectionnant des secrets, apprenant à bouger comme une ombre, aiguisant ma patience en précision—devenant une lame.
Puis, sous une pleine lune, j'ai touché un étranger en sang—et mon loup est revenu avec une violence qui m'a rendu entier. Qui était-il ? Pourquoi pouvait-il réveiller ce que je croyais mort ?
Une chose est sûre : le moment est venu.
J'ai attendu trois ans pour cela. Je ferai payer tous ceux qui m'ont détruit—et je récupérerai tout ce qui m'a été volé.












