Rozdział 108 108

— To urocze, serio. Patrzyłeś na tę brzoskwinię, jakbyś chciał ją zamordować za samą bezczelność istnienia.

Zerkam tam znowu i widzę, jak leży sobie, pomarańczowa i niewinna, a jej meszek połyskuje w popołudniowym świetle.

No i co z tego, że chciałem ją zamordować? Co z tego, że na myśl o tym, że ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie