10 dni do zguby – romans mafijny

10 dni do zguby – romans mafijny

nicolefox859 · Zakończone · 189.5k słów

1k
Gorące
23.2k
Wyświetlenia
567
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

To moja historia o tym, jak stracić bossa mafii w dziesięć dni.

Mam problem.
Zostałam przeznaczona do małżeństwa z potworem.

Uciec? Dobry pomysł. Próbowałam. Nie zadziałało.
Bo w mojej rodzinie to ojciec ustala zasady.
A on mówi, że ten ślub się odbędzie.

Ale wciąż ma do mnie słabość, do swojej ostatniej żyjącej córki.
Więc proponuje mi układ.
Daje mi dziesięć dni.
Żebym poznała Sashę.
I sprawdziła, czy nie zmienię zdania.

Ta jasne.
Sasha Ozerov to bestia w garniturze Brioni.
Bezwzględny, nieskazitelny, kompletnie niezainteresowany śmiertelniczkami takimi jak ja.
Obchodzi go tylko to, co przyniosłoby nasze małżeństwo —
potęga mojej rodziny i całe miasto w zasięgu jego ręki.

Ale może, jeśli uda mi się sprawić, żeby to on wycofał się z układu…
Zachowam wolność.
Więc postanawiam zrobić wszystko, co w mojej mocy, żeby doprowadzić go do szału.

Mam dziesięć dni, żeby sprawić, by mój przyszły mąż mnie znienawidził.
Co się stanie, jeśli zamiast tego sama zacznę go kochać?

Rozdział 1

ARIEL

Winą za to, jak potoczyło się moje życie, obarczam Supermana.

Gdyby The CW nie obsadziło Toma Wellinga w roli Supermana w Smallville, wszystko potoczyłoby się inaczej.

Gdyby Tom Welling nie miał tych cynamonowych oczu i kości policzkowych boga seksu, wszystko potoczyłoby się inaczej.

Gdybym nie była skrajnie podatną na wpływy dwunastoletnią dziewczynką, schwytaną w brutalny uścisk dojrzewania, kiedy wyemitowano premierę czwartego sezonu Smallville, to nie zazdrościłabym tak bardzo Lois Lane, że mogła zobaczyć Toma Wellinga nago, iż moje zauroczenie nim nie przerzuciłoby się natychmiast i z pełną siłą na zauroczenie nią, a wtedy nie chciałabym zostać reporterką, nie dostałabym tej pracy w The New York Gazette, mój redaktor nie wysłałby mnie na tę galę i nie tkwiłabym teraz w tej sytuacji.

Ale The CW jednak obsadziło Toma Wellinga.

Tom Welling jednak miał cynamonowe oczy i kości policzkowe boga seksu.

A Lois Lane naprawdę zobaczyła go nago w czwartym sezonie.

I tak wydarzyły się wszystkie pozostałe rzeczy, jeden klocek domina uderzał w następny, gówno staczało się w dół zbocza, aż w końcu siedzę teraz zamknięta w męskiej toalecie w Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku, dyszę jak po biegu, krwawię z rozciętej dłoni i zastanawiam się, jak ja do cholery mam tam wrócić i wykonywać swoją pracę.

Kobieta w lustrze nie ma o tym większego pojęcia niż ja. Patrzy na mnie bezradnie. Zielone oczy, kasztanoworude włosy, i sukienka Diane von Furstenberg, wyciągnięta z szafy najlepszej przyjaciółki, dzięki której wyglądam o klasę lepiej, niż wskazywałaby moja liga.

— Co my zrobimy? — pytam swoje odbicie. Ono tylko bezgłośnie powtarza pytanie. Bezużyteczna flądra.

Wzdycham i opuszczam wzrok na dłoń. Gdyby ktoś pomyślał, że Met jest dość szykowne, by dopilnować, żeby klamki były pozbawione poszarpanych, zardzewiałych krawędzi, to by się grubo mylił. W pośpiechu, kiedy wpadłam tutaj i trzasnęłam za sobą tym idiotycznym skrzydłem, rozcięłam sobie rękę na dobre pięć centymetrów, bo do damskiej toalety stała kolejka na co najmniej dwadzieścia cztery osoby, bo oczywiście, że stała.

Drugą ręką zaciskam na niej uścisk, żeby sok życia nie pryskał wszędzie dookoła. Ale krew zaczyna już przesączać się między palcami i robi mi się od tego odrobinę niedobrze.

Nie znoszę krwi. Nie znoszę szwów. Nie znoszę poważnych ran ani nawet wyjątkowo paskudnych siniaków.

Kiedy dorasta się tak jak ja, człowiek widzi dość takich rzeczy, żeby starczyło na całe życie.

Ale jestem tu sama i nikt nie przyjdzie mi na ratunek. Więc biorę głęboki, dzielny wdech, odrywam zdrową rękę i patrzę na⁠—

— Nie. O nie. Nieee, dziękuję bardzo. — Moje odbicie się ze mną zgadza: to paskudne rozcięcie. Jeśli będę patrzeć na nie choćby o milisekundę dłużej, mogę zemdleć.

To dopiero byłby nagłówek. Reporterka mdleje w męskiej toalecie podczas pracy; roztrzaskuje sobie głowę o umywalkę; na pogrzebie garstka żałobników. Szczerze mówiąc, musiałabym się roześmiać — byłoby niezaprzeczalnie komiczne, gdyby mój nekrolog dostał podpis autora wcześniej, niż ja sama kiedykolwiek się go doczekam.

Na swoją obronę mam tylko to, że nie dostałam zbyt wielu okazji, żeby naprawdę, no wiecie, wykonywać pracę, do której mnie zatrudniono. Moje sześć miesięcy w Gazette upłynęło dotąd głównie na kursowaniu do Starbucksa na rogu. Nie jestem pewna, czy to kwestia bycia stażystką, czy rytuału upokarzania świeżaka, czy po prostu: hej, jesteś kobietą, więc twoim obowiązkiem jest latanie po kawę. Ale niezależnie od przyczyny, miałam żałośnie mało okazji, by robić to, dla czego przyjęłam tę pracę.

Reportaże. Opowiadanie historii. Rozświetlanie małymi światełkami mrocznych, ciasnych zakamarków świata, bo wiem lepiej niż prawie ktokolwiek inny, co się w tych zakamarkach dzieje.

To samo w sobie jest trochę ironiczne, choćby dlatego, że harowałam jak wół, żeby się z tych zakamarków wyrwać. Czy nie uciekłam z domu przy pierwszej nadarzającej się okazji? Czy nie zmieniłam nazwiska? Czy nie zerwałam (prawie) wszelkiego kontaktu z człowiekiem, który mnie wychował w tych zakamarkach?

Tak. Tak. Tak.

Prawdziwa ironia polega jednak na tym, że pierwsza nadarzająca się mi okazja do zrobienia prawdziwego reportażu… dotyczy właśnie tego człowieka.

Zgadza się: Leander Makris, niesławny nowojorski boss przestępczego półświatka i głowa greckiej mafii w tym mieście, jest gwiazdą mojego artykułu.

Jest też moim ojcem.

Nie wiedziałam, że to on będzie gospodarzem tej gali, dopóki nie pojawiłam się tu dziś wieczorem, ale kiedy rzeczywistość spoliczkowała mnie tą prawdą, zrobiła to z całą mocą. Stąd łzy, ucieczka do niewłaściwej łazienki, hiperwentylacja i wspominanie, jak to Tom Welling sprowadził mnie kompletnie na manowce, i że jeśli tylko kiedykolwiek dorwę go w swoje ręce, to go pocałuję, a potem kopnę, i to być może nie w tej kolejności.

– Oddychaj – upomina mnie moje odbicie. – Zaczynasz wyglądać trochę jak wariatka.

Nie myli się. Gina, moja najlepsza przyjaciółka, od której ukradłam sukienkę DVF, którą mam na sobie, uczesała mnie dziś wieczorem w fantazyjne warkocze (choć dopiero po tym, jak ją do tego przekupiłam). Jeden z nich zaczyna się jednak rozplątywać, a gdzieś po drodze, podczas mojej ucieczki do łazienki, zgubiłam kolczyk. Przez to wszystko i przez krew, która zaczyna spływać mi po opuszkach palców, naprawdę wyglądam jak wariatka.

Przynajmniej nikogo innego tu nie ma, żeby był świadkiem mojego⁠—

– Cholera.

Klamka, o którą się rozcięłam, zaczyna się poruszać. Ruszam się szybciej niż kiedykolwiek w całym swoim życiu: wpadam do najbliższej kabiny, zatrzaskuję drzwi i podciągam stopy na sedes, żeby nikt nie zobaczył, że po męskiej łazience skrada się kobieta w szpilkach i z pomalowanymi paznokciami u stóp.

Drzwi skrzypią, otwierając się do środka.

Rozlegają się kroki. Męskie — to znaczy, no jasne, że męskie, biorąc pod uwagę fakt, że jesteśmy w męskiej łazience — ale jest w nich ciężki łomot i rodzaj siły, który może iść tylko w parze z chromosomem Y.

Tup.

Tup.

Wpatruję się w szczelinę pod drzwiami kabiny. Wstrzymuję oddech, jakby moje płuca dostały zakaz wypuszczania powietrza, i robię wszystko, co mogę, żeby serce przestało walić tak cholernie głośno, kiedy tamte stopy pojawiają się w zasięgu wzroku.

A potem zatrzymują się dokładnie przede mną.

Kiedy byłam mała, grałam z mamą w taką grę — zanim odeszła, zanim powiedziała Babie: Nie dam już rady, pocałowała mnie w policzek i zabrała ze sobą swoją jedyną podróżną torbę — w której siadałyśmy przed kawiarniami i wymyślałyśmy historie o przechodzących ludziach.

Mała starsza pani w kapelusiku, którego Jackie O. mogłaby jej pozazdrościć? Tak naprawdę była baśniową księżniczką, szeptała mi mama do ucha. Ukrywa się w naszym świecie, podczas gdy jej jedyna prawdziwa miłość toczy wojnę, by znów uczynić ich królestwo dla niej bezpiecznym.

Młody, nieogolony chłopak grający na rogu ulicy za dolary wrzucane do futerału od gitary? To anioł, mówiła mi. Przypadkiem spadł z pociągu w niebie i musi zarobić dość pieniędzy, żeby kupić sobie bilet do domu.

Sprzedawca hot dogów był dżinem. Tancerze breakdance’u w metrze byli leśnymi nimfami. Każdy szczur przemykający chodnikiem był biednym małym chłopcem pod zaklęciem wiedźmy, który po prostu musiał znaleźć sposób, żeby przełamać klątwę.

Ale te buty? Ten mężczyzna?

To może być tylko diabeł.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA

POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA

64.7k Wyświetlenia · Zakończone · chalista saqila
„Potrzebuję męża w trzy dni, albo stracę wszystko”.

Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,

Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.

Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.

Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.

Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki

Kontratak Prawdziwej Dziedziczki

26.4k Wyświetlenia · W trakcie · Daniella AGUOCHA
Elena Walsh okazuje się prawdziwą dziedziczką jednej z najbogatszych rodzin w Mayfield.
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.

Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.

Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.

Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.

Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.

Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Omegi z Haven

Omegi z Haven

16.3k Wyświetlenia · Zakończone · G O A
Centrum Haven dla Omeg. Miejsce, gdzie Omegi mogą być chronione, aż osiągną pełną dojrzałość i znajdą idealną watahę.

Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...

To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.

Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.

Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.

Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.

(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Alfa i Wynajęta Luna

Alfa i Wynajęta Luna

75.9k Wyświetlenia · Zakończone · VictoryAnne Vice
Towarzyszka?
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Po Romansie: W Ramionach Miliardera

Po Romansie: W Ramionach Miliardera

997.6k Wyświetlenia · W trakcie · Louisa
Od pierwszego zauroczenia do przysięgi małżeńskiej, George Capulet i ja byliśmy nierozłączni. Ale w naszym siódmym roku małżeństwa, on zaczął romansować ze swoją sekretarką.

W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...

Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.

George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.

Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"

Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.

Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.

"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"

George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"

"Obawiam się, że to niemożliwe."

Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Zawsze wokół Czterech

Zawsze wokół Czterech

15.7k Wyświetlenia · Zakończone · Zoe
W dniu, kiedy moje srebrne oczy po raz pierwszy zdradziły ukryte Lunari pochodzenie, byłam tylko kobietą próbującą uciec przed ciężarem boskiego dziedzictwa, którego nigdy nie pragnęłam.

Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.

Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.

Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.

Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.

To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.

Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.

(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

545k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Nazywam się Audrey i jestem adoptowaną córką rodziny Baileyów.
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Śmierć przez Oddychanie

Śmierć przez Oddychanie

11.2k Wyświetlenia · Zakończone · arianniahrain
Gdy śmiercionośny wirus zniszczył cywilizację, z ruin powstał nowy świat — świat rządzony przez Alfów.

Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.

Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.

Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.

W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.

Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.

To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.

Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?

A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?

To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.

Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Miłość mojego oprawcy

Miłość mojego oprawcy

246.2k Wyświetlenia · Zakończone · Stacy Rush
Przez całe życie byliśmy sąsiadami i kiedy byliśmy dziećmi, najlepszymi przyjaciółmi. Teraz jest moim dręczycielem, który twierdzi, że należę do niego — żeby mógł mnie gnębić. Jest tylko jeden drobny problem: odkąd skończyłam szesnaście lat, jestem w nim zakochana. Od dwóch lat Jace Palmer torturuje mnie swoim okrucieństwem na korytarzach naszego liceum, ale jak mam sprawić, żeby przestał, skoro to właśnie te same zachowania podniecają mnie bardziej, niż powinny. Zwłaszcza kiedy przyciska mnie do szafki i szepcze: „Byłaś niegrzeczną dziewczynką, Ella”.

Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem

Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem

333.6k Wyświetlenia · Zakończone · Tintedverry
W Ravencrest High wszyscy znają jedną zasadę: trzymać się z daleka od Rydera Aldricha Steinmanna. To najbardziej budzący strach zły chłopak w całej szkole — chłodny, nieobliczalny i całkowicie nietykalny. Kiedy więc zjadliwa plotka grozi zniszczeniem reputacji Raisy Tyli Petrovej, cicha prymuska robi coś niewyobrażalnego — prosi go, żeby udawał jej chłopaka.

To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.

Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?
Pieśń serca

Pieśń serca

3.5m Wyświetlenia · Zakończone · DizzyIzzyN
Na ekranie LCD w arenie wyświetlono zdjęcia siedmiu wojowników z Klasy Alfa. Tam byłam ja, z moim nowym imieniem.
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Requiem Grzechu - Romans Mafijny

Requiem Grzechu - Romans Mafijny

28.3k Wyświetlenia · Zakończone · nicolefox859
Weszłam do niewłaściwego pokoju hotelowego...
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.

Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.

– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.

Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...

Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.

I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.