Rozdział 110 110

— Żebyś nie zapomniał, jestem w ciąży. To idzie w pakiecie.

Świt sączy się przez okiennice, barwiąc jego bliznę na srebrno. — Jak bardzo źle?

— A co ci to zmienia? — pytam. — Wszyscy teraz mają blizny. Po prostu tak się toczy.

Pociera brodę jedną dłonią. — Niedaleko stąd są gorące źródła. Dwadzie...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie