Rozdział 159 159

Podnoszę wzrok. Sasha stoi jakieś dziesięć metrów ode mnie i patrzy prosto na mnie.

Zdjął marynarkę, kiedy tańczyliśmy. Teraz pierwsze krople deszczu z burzy, która niepostrzeżenie wyłoniła się zza horyzontu, rozpryskują się o jego ramiona. Każda jedna zostawia po sobie ślad.

— Nie znowu — szepczę...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie