Rozdział 20 20

Uśmiech wygina jej wargi — skromny, nieśmiały, zupełnie nie taki jak na gali. Zupełnie nie taki, jak wiem, że nie jest. „Proszę. Mów mi Ariel”.

„A więc Ariel. Cieszę się, że mogłaś do mnie dołączyć”.

Kiedy prostuję się do pełnej wysokości, jej spojrzenie umyka od mojego, ale nie zanim wyłapuję żar...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie