Rozdział 29 29

Jestem prawie pewna, że on wciąż ślini się na cały laptop — odpisuję, rozchichotana i oszołomiona.

LFgggggggggg! — odpowiada natychmiast.

Mam ochotę wykrzyczeć to z dachów, otworzyć na oścież okno i dać znać całemu Nowemu Jorkowi, że ja, Ariel Ward, właśnie ograłam tego zarozumiałego dupka powszec...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie