Rozdział 41 41

Parskam śmiechem. — Gładko. Jeśli myślisz, że to zadziała, to—

— Są mokre. Więc albo to, albo śmierć z wychłodzenia. No już, Ariel.

Rozbieramy się do bielizny, poświęcając skromność dla przetrwania. Jego podkoszulek opina każdą linię mięśni, każdą starą ranę. Mój neonowy stanik wydaje się absurdal...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie