Rozdział 53 53

Oczywiście, że by się zgodziła. Bardzo zły pomysł. Nie może do tego dojść.

A potem rżnęlibyśmy się jak króliki aż do świtu.

Przynajmniej tak to wygląda w mojej głowie. Fakt, że te fantazje bulgoczą tuż pod powierzchnią, gotowe wybuchnąć w chwili, gdy tylko wypatrzą pęknięcie w mojej mentalnej tami...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie