Rozdział 88 88

Nie tak.

Twarz Ariela unosi się pod moimi powiekami — śmiejąca się w Paryżu, wściekła w bibliotece, rozpadająca się pode mną w tej cholernej garderobie.

Ya tebya lyublyu.

Drżącą dłonią przyciskam ranę w brzuchu, czując, jak uchodzi ze mnie życie.

Ucisk. Utrzymaj ucisk.

Wtedy pada na mnie cień.

...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie