Zwierzę domowe czy bezpańskie?

Kael nie przestał po pierwszym uderzeniu. Za każdym razem, gdy wstawałem, on znowu mnie powalał. Kopnięcie jego nogą, pchnięcie w ramię, ruch nadgarstka, który sprawiał, że ponownie lądowałem w ziemi. Nie bił, żeby zranić, nie naprawdę. Żadnych złamanych kości, żadnych pękniętych żeber. Ale nigdy ni...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie