Na dole

Kael

Drzwi chaty skrzypią, jakby nie były otwierane od dekady, i szczerze mówiąc, patrząc na nią z zewnątrz... może rzeczywiście tak było. Powiew powietrza, który nas uderza, jest zimny, gryzący, wystarczająco, by obudzić mnie bardziej niż spacer przez pokój. Magia w mojej piersi wciąż jest ospa...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie