Smoki przybywają

Evander

Wieczór powoli osiada nad obozem rebeliantów, jakby samo niebo nie chciało się ściemniać, gdy tak wiele jest na szali pod nim. Słońce zanurza się w długich pociągnięciach bursztynu i wina, rozlewając światło po wierzchołkach drzew, pozłacając namioty miękkim, kruchym ciepłem. Ogniska trz...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie