Walka o życie.

Rzuciłam się na bok, buty ślizgały się w błocie, pazury rozdzierające powietrze tam, gdzie przed chwilą była moja klatka piersiowa. Plecami uderzyłam o drzewo, a panika ścisnęła mnie, biała i gorąca, dławiąca.

Rusz się, Allison. Nie zamarzaj.

Sycząca we mnie energia poruszyła się, żywa i niespokoj...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie