Ona nie powinna mieć znaczenia.

Ryk mojego smoka nie chciał ucichnąć. Naciskał na moje żebra, gorący i ostry, a im dłużej Cage się uśmiechał, tym trudniej było go powstrzymać. Kael wciąż na niego warczał, ale słowa się rozmywały. Widziałem tylko uśmiech Cage’a, zadowolony i złośliwy, jakby coś mu się udało. A potem ruszyłem. W jed...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie