Niech los tak to uzna.

Drzwi do izby chorych zamknęły się za nami z cichym westchnieniem, a świat zwęził się do sterylnego światła i jednostajnego stukotu narzędzi. Uzdrowiciele poruszali się z tą efektywną spokojnością, która wynika z widzenia zbyt wielu złamanych rzeczy, by panikować nad jedną z nich. Kael położył ją na...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie