Służba publiczna.

Kael był pierwszy, który się poruszył. Oczywiście, że był. Rozciągnął się na krześle z leniwym uśmiechem, jakby czekał na ten moment, i wyciągnął rękę.

"No chodź, włóczęgo. Wydostaniemy cię z tego więzienia uzdrowicieli, zanim zdecydują się przyłożyć ci pijawki czy coś."

Chciałem mu powiedzieć, że n...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie