Zaklęcia.

Przez chwilę to było prawie jak gra. Ja go ignorowałam. On kipiący ze złości obok mnie, promieniujący frustracją jak ciepło z kuźni. Jego krzesło skrzypiało, gdy znowu i znowu się wiercił, niespokojny, aż w końcu pękł. Moja książka trzasnęła, jego ręka przygniotła stronę na płasko. Jego palec wbił s...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie