Rozwój postaci.

Do czasu obiadu przeczytałam te przeklęte fusy herbaciane co najmniej sto razy w głowie. Obrońcy, liczba mnoga. Krążyło mi to po myślach jak zaklęty urok, nie chcąc ucichnąć. Może Moran po prostu była jak zwykle tajemnicza, ale część mnie nie mogła tego zignorować, sposób, w jaki jej głos wydawał si...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie