Spaceruj swoim smokiem.

Czuję oburzenie mojej smoczycy na to słowo. Jej ogon uderza o podłogę z taką siłą, że pobliskie półki zaczynają się trząść, a ona znowu wzdycha, wydychając dym prosto na niego.

„Dobrze, dobrze, spokojnie, kochanie,” Evander chichocze, unosząc ręce w udawanej kapitulacji. „Jesteś piękna i przerażając...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie