Rozdział 1

Nova's Punkt Widzenia

  Witamy w Akademii West Ora, gdzie świat nadprzyrodzony rządzi niepodzielnie, a magia nigdy się nie kończy! Nasza akademia to przystań dla wszystkich stworzeń nocy, od wampirów po syreny, elfy i wiele innych. Każdy gatunek ma przypisany budynek, w którym nauczysz się wszystkiego, co warto wiedzieć o swojej rasie i unikalnych mocach. A jeśli jesteś hybrydą, będziesz mieć wyjątkową okazję, by nazywać więcej niż jeden budynek swoim domem.

  Nasze akademiki są międzygatunkowe i koedukacyjne, ale nie martw się, twoje pokoje takie nie będą. Będziesz mieć mnóstwo okazji, aby zawierać przyjaźnie i uczyć się od innych nadprzyrodzonych istot, jednocześnie doskonaląc swoje umiejętności i odkrywając swój prawdziwy potencjał.

  W Akademii West Ora wierzymy, że magia to nie tylko przedmiot do studiowania, ale sposób na życie. Zanurzysz się w świecie pełnym cudów i czarów, gdzie wszystko jest możliwe, a niemożliwe to tylko kolejne wyzwanie do pokonania.

  Więc dołącz do nas w Akademii West Ora, gdzie czeka na ciebie świat nadprzyrodzony, gotowy do odkrycia! Przygotuj się, aby uwolnić swoją wewnętrzną moc i stać się nadprzyrodzoną istotą, którą zawsze miałeś być.

  Przewróciłam oczami na widok tego e-maila. Naprawdę brzmi to pięknie, ale szczerze mówiąc, West Ora może być trochę szalona. Władze akademii nie wtrącają się w wiele spraw. To prawdziwy Dziki Zachód, a ja właśnie wracam. W zeszłym roku akademia rozpoczęła swoją działalność jako szkoła. Członkowie rady nadprzyrodzonych, wraz z burmistrzami cieni i trybunałem oceanicznym, zebrali się i stworzyli tę akademię dla nas, młodych dorosłych nadprzyrodzonych istot.

  Mundurki są absurdalne, i nienawidzę ich z pasją. Musieli je zaprojektować mężczyźni, bo to zdecydowanie chore fantazje kogoś. Plisowane spódnice w kolorze królewskiego błękitu i złota, czarne wysokie skarpetki, czarne mokasyny, białe koszule na guziki z królewskimi niebieskimi marynarkami i złotymi krawatami sprawiają, że czuję się, jakbym grała w jakimś porno.

  Sama akademia jest niesamowita i prawdopodobnie dobrym pomysłem, biorąc pod uwagę, jak często w przeszłości ujawnialiśmy się ludziom w normalnych szkołach. To te mundurki doprowadzają mnie do szału. Nie lubię też być tak długo z dala od domu, ale zajęcia tutaj są niesamowite. Mogę nauczyć się wszystkiego, co powinnam wiedzieć o byciu syreną i smokiem, wszystko naraz. Mamy tutaj wszystkie rodzaje dzieciaków, łowców cieni, wróżki, wilkołaki, wampiry, elfy, co tylko chcesz, i oni uczęszczają do tej akademii. Oczywiście, im rzadsze stworzenie, tym mniej zajęć dla nich.

  Na przykład jest tylko około 5 widzących na tysiące dzieciaków. Oni mieszają się z wilkami-oraklami. Mój brat Gabriel prowadzi niektóre zajęcia wprowadzające do widzenia. Uwielbia być blisko mnie i dzielić się tym, czego nauczył się przez lata, z innymi. Gabriel zawsze był miłą i troskliwą osobą. Chce pomagać światu.

  "Dobrze, mały księżycu, gotowa do wyjścia?" zapytał mnie tata z progu drzwi. Jego potargane blond włosy dzisiaj były wyjątkowo niesforne, sterczały w przypadkowych miejscach.

  Z jego i mamy blond włosami nie miałam szans na inny kolor. Jedyne pytanie brzmiało, czy odziedziczę srebrne oczy taty, czy szmaragdowozielone mamy. Ostatecznie mam oczy po mamie, co pomaga w utrzymaniu mojej syreniej strony w tajemnicy. Większość syren ma głębokie szare oczy. Nie, wszyscy będą myśleć, że jestem tylko smokiem, dopóki moja syrena nie wyskoczy.

  "Gotowa." Skinęłam głową.

"Okay, więc tutaj, dostajesz perłę w tym roku." Rzucił mi perłę, której używa do otwierania wodnego portalu. Nie każda syrena ją ma, ale ci z nas, którzy ją mają, mogą korzystać z jej magicznych zdolności. Każdy kolor ma inną moc. "Pamiętasz, jak jej używać, prawda?"

  "Serio?" zapytałam podekscytowana, prawie podskakując z radości. "Oczywiście, że pamiętam! Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję!"

  "Po prostu pamiętaj, żeby używać jej, żeby nas odwiedzać w weekendy. Tęsknimy za tobą, kiedy jesteś w szkole," powiedział tata, przytulając mnie mocno. "Idź się pożegnać z mamą, a potem otwórz portal na zewnątrz. Pomogę ci zanieść rzeczy na kampus."

  Praktycznie poleciałam po schodach w stronę mamy, która siedziała przy kuchennej wyspie, rozmawiając przez telefon ze swoją przyjaciółką Zae. Zae jest matką moich dwóch najbliższych przyjaciół, Augustusa i Aresa. Dorastaliśmy razem, bo nasze matki często się widywały.

  "Auggie myśli, że nie wiem, ale oczywiście, że wiem. Śmieszne, co myślą, że mogą ukryć." Mama i Zae obie się z tego zaśmiały.

  "Przezabawne. Dobra, będę kończyć. Nova właśnie przyszła się pożegnać. Pogadamy więcej, jak dzieci będą w szkole."

  "Brzmi dobrze, do usłyszenia później."

  "Już się zbierasz?" zapytała mnie mama.

  "Tak, tata dał mi perłę, więc mogę wracać w weekendy. Wrócę, zanim się obejrzysz."

  "Dobrze. Kocham cię, Nova. Uważaj na siebie, trzymaj się z dala od wampirów i unikaj chłopaków smoków. Oni tylko szukają swoich partnerek."

  "Wiem, mamo, nie martw się."

  "Możesz mówić, co chcesz, ale i tak będę się martwić." Przebiegła dłonią przez moje włosy, bawiąc się nimi czule.

  "Do widzenia, mamo, kocham cię." Dałam jej szybki pocałunek w policzek i pobiegłam na zewnątrz, żeby otworzyć portal.

  Trzymając perłę w ręce, użyłam wody, by stworzyć pierścień w powietrzu, otwierając portal przede mną. Widziałam duży łuk z misternie splecionym metalem, podtrzymującym litery akademii. Widziałam oczy innych uczniów i rodziców patrzących na mnie przez portal.

  "Chodźmy, mała księżycowa." Tata pojawił się obok mnie z moimi walizkami.

  Poszłam za nim przez portal, czując się, jakbym przeszła przez wodospad, tylko że nie byłam mokra, kiedy wyszłam.

  "Kocham cię. Pamiętaj, żeby w razie nagłego wypadku na kampusie pójść do brata, ale daj nam znać. Zawsze możesz wrócić do domu, kiedy tylko potrzebujesz."

  "Zrozumiałam. Kocham cię, tato, teraz idź, zanim coś się wydarzy." W naszej rodzinie chaos zdaje się podążać, gdy jesteśmy w pobliżu zbyt wielu nadprzyrodzonych.

  Tata przytulił mnie i pocałował w czoło, zanim wrócił przez portal. Zamknęłam go za nim, czując się tak szczęśliwa, że mam perłę w tym roku. Teraz tylko zameldować się, dostać pokój, plan zajęć i się osiedlić.

  _____________________________________

  "Nova, poczekaj!"

  Odwróciłam się, żeby zobaczyć Andy biegnącą w moją stronę po krętej ścieżce. Zrównała się ze mną, gdy do mnie dotarła.

  "Jesteś gotowa na zajęcia? Nie mogę się doczekać, żeby dowiedzieć się więcej o leczeniu ogniem. Niewielu potrafi to robić, wiesz?" Uśmiechnęła się, jej czarne włosy urosły sporo przez lato, opadając ładnie poniżej łopatek. Ma takie same niebieskie oczy jak wujek Ash, ale elfią urodę po matce, z różowymi ustami i rumianymi policzkami.

  "Kurde, dzisiaj jest środa? Nie wiem, czemu mój mózg myślał, że to czwartek. Wzięłam złe książki," jęknęłam z niezadowoleniem. "Zaraz wracam. Zajmiesz mi miejsce?" zapytałam ją, biegnąc z powrotem do swojego pokoju.

"Oczywiście!" Uśmiechnęła się, ukazując jeszcze bardziej swoją urodę.

  Pobiegłem na drugie piętro, gdzie miałem swój pokój w akademiku. Starsi uczniowie mają pierwsze piętro, juniorzy drugie, uczniowie drugiej klasy trzecie, a pierwszoroczni czwarte. Słyszałem ciche jęki dochodzące z kierunku mojego pokoju. Przysięgam, że dopiero co wyszedłem. Jak do diabła Jessica już zdążyła sprowadzić faceta?

  "Mocniej, Gus, mocniej!" Słyszałem jej krzyk przez drzwi.

  Cholera, Augustus, mówiłem ci, żebyś nie pieprzył mojej współlokatorki.

  Augustus to największy playboy w okolicy. Jeśli jest piękna, to na pewno ją zaliczył. Z tymi długimi lokami, złotymi oczami i mocnymi rysami twarzy, żadna dziewczyna nie jest odporna na jego urok i wygląd.

  Jessica jęknęła ponownie, brzmiąc jakby czerpała z tego ogromną przyjemność. Przełknąłem ślinę, walcząc z ciekawością, jakby to było być pod Augustusem. Walnąłem w drzwi, nie mogąc ich otworzyć.

  "Hej, dupki, potrzebuję swoich książek!" Krzyknąłem na nich, wyraźnie wściekły.

  Jęki nie ustały, dając mi do zrozumienia, że nie zamierzają przerywać dla mnie.

  "Hej!" Waliłem w drzwi, aż książki pojawiły się u moich stóp z cieni. Augustus, Ares i ich młodsza siostra, Jesse, mają najlepszą kontrolę nad swoimi cieniami ze wszystkich cieniowych tkaczy w tej akademii.

  "Nie te, Augustus." Powiedziałem, widząc jak znikają, a na ich miejsce pojawia się inny zestaw. "Dzięki wielkie, kretynie."

  Wściekłość we mnie kipiała, ale musiałem ją powstrzymać, wypuszczając dym z nozdrzy. Będę musiał się tym zająć później i dać mu do zrozumienia, jak bardzo zawalił. Szybko złapałem książki i pobiegłem przez kampus do budynku ognia.

  Pomarańczowo-czerwony budynek był widoczny z każdego miejsca na kampusie. Wysoki, wiecznie płonący ogień na dachu, pokazywał, jakie stworzenia uczęszczają na zajęcia: feniksy, ogniste elfy, smoki i koboldy (ogniste wróżki). Niektóre zajęcia są specyficzne dla każdego gatunku, podczas gdy inne uczą nas wszystkich, jak ogólnie posługiwać się ogniem. Przebiegłem przez główne drzwi, wpadając na kilka osób.

  "Przepraszam!" Krzyknąłem, nie odwracając się.

  Dotarłem na miejsce z kilkoma minutami zapasu. Nie mogłem się spóźnić na pierwsze zajęcia. Andy machała do mnie, oczywiście siedząc w pierwszym rzędzie. Nie powinienem prosić jej o zarezerwowanie mi miejsca. Uderzyłem się w czoło, przesuwając rękę po twarzy z niezadowoleniem. Powłóczyłem nogami w jej stronę, zajmując miejsce między nią a jakimś ciemnowłosym przystojniakiem. Okej, może nie będzie tak źle. Andy natychmiast złapała luźny kosmyk moich blond włosów, przypinając go do mojego luźnego, niskiego koka.

  "Dzięki." Uśmiechnąłem się do niej.

  "Bałam się, że nie zdążysz. Jestem zaskoczona, że nie użyłeś portalu." Uśmiechnęła się z powrotem.

  "Zapomniałem głupiej perły w pokoju." Cholera, ten poranek.

  "To do ciebie podobne." Zaśmiała się.

  "Zamknij się, nie jestem aż tak zły." Zaśmiałem się, wiedząc, że to było bezczelne kłamstwo.

  "Jak myślisz, kogo dziadek Nate zatrudnił do prowadzenia tych zajęć?" Zapytała mnie ciekawie, wpatrując się w tylne drzwi, przez które miał wejść nauczyciel. Dziadek Nate przejął funkcję radnego smoków w zeszłym roku, pomagając w stworzeniu tej akademii.

  "Nie mam pojęcia." Wzruszyłem ramionami.

  "To Vanora Lincraft." Ciemnowłosy przystojniak wtrącił się do naszej rozmowy.

  "Jak, Vanora Lincraft, z oryginalnej rodziny smoków?" Andy brzmiała tak podekscytowana.

  "Jedyna i niepowtarzalna." Jego różowe usta wykrzywiły się w uśmiechu.

Miał krótkie, potargane czarne włosy, bladą skórę i zwężone oczy. Miał silną szczękę i poważny, psotny wyraz twarzy. Uśmiechnął się do Andy'ego, co tylko sprawiło, że wydał mi się jeszcze bardziej pociągający. Właśnie miałam coś powiedzieć, gdy do klasy weszła pani Lincraft, ogłaszając rozpoczęcie zajęć. Czułam bijącą od niej moc. Jej smok był silny, co sprawiło, że Ryoko, mój smok, poruszył się we mnie. Ryoko uwielbiała wyzywać każdego silnego, co często wpędzało mnie w kłopoty. Na szczęście byliśmy silni i dobrze wyszkoleni, pokonując większość, których wyzywaliśmy.

  "Dzień dobry i witam na zajęciach z uzdrawiającego ognia. Biorąc pod uwagę, że jest cała klasa poświęcona temu jednemu ogniowi, możecie być pewni, że uzdrawiający ogień jest najtrudniejszy do opanowania. Jestem tu, aby was nauczyć i poprowadzić do opanowania tego w zaledwie jeden semestr. Zaczynamy z kopyta!" Spojrzała na nas wszystkich z rzędu siedzeń. Skrzyżowała ramiona, opierając się o krawędź biurka. "Kto z was miał już jakieś doświadczenie z magią uzdrawiania?"

  Tylko Andy i ja podnieśliśmy ręce. Zmierzyła nas wzrokiem, oceniając nas tylko na podstawie wyglądu. Uniosła brew, prawdopodobnie podejrzewając nasze twierdzenia.

  "Może wy dwoje podejdziecie tutaj na demonstrację?" Wskazała, abyśmy podeszli.

  Andy wstała od razu, jej pozytywne nastawienie sprawiło, że nie dostrzegła, czym to naprawdę jest. Testowała nas, nasze umiejętności, naszą siłę, naszą determinację, nasze jaja, wszystko. Westchnęłam, ale poszłam za Andy na przód.

  "Które z was ma więcej doświadczenia w uzdrawianiu?" Zapytała nas.

  "Nova ma najwięcej doświadczenia z uzdrawiającym ogniem." Andy odpowiedziała szybko, myśląc, że pomaga.

  "Świetnie, zobaczmy to." Uśmiechnęła się. Miałam zapytać, co mam uzdrowić, kiedy przecięła ramię Andy.

  Moja syrena wynurzyła się, sycząc na nią, z łuskami smoka i pazurami na wierzchu. Jej oczy rozszerzyły się w zaskoczeniu na chwilę, zanim pokręciła głową na mnie.

  "Lepiej się pospiesz i uratuj swoją przyjaciółkę, zanim wykrwawi się na śmierć." Wskazała na Andy, która teraz wyglądała na nieco szarą.

  Szybko skupiłam swoją złość, pamiętając wszystko, czego nauczył mnie dziadek Nate. Przywołałam ten sam zielony ogień, koncentrując całą swoją magię uzdrawiania w nim. Położyłam go na Andy, sprawiając, że jej rana zaczęła się goić. To trwało zbyt długo, a ona traciła krew szybciej, niż rana się zamykała. Pani Lincraft stanęła obok mnie, kładąc rękę na mojej i prowadząc moją magię dalej. Rana Andy zagoiła się w mniej niż minutę po tym.

  "Co jest z tobą nie tak?!" Warknęłam na nią, nie bojąc się faktu, że była nauczycielką.

  "Twoja magia wymaga poprawy, chociaż jesteś dalej, niż myślałam. Twoja przyjaciółka nigdy nie była w prawdziwym niebezpieczeństwie. Uzdrawiałabym ją, gdybyś nie mogła," wyjaśniła, jakby to wszystko było w porządku.

  "Dziękuję, pani Viseron. Już jestem świadoma twojej magii, dzięki twojemu ojcu. I tak na marginesie, jesteś dalej niż pani Boyd tutaj, więc nie umniejszaj sobie." Pani Lincraft dała mi ostatniego prztyczka, zanim odesłała nas na miejsca.

  'Rzućmy jej wyzwanie. Jestem pewna, że mogłabym ją pokonać!' zaproponowała Ryoko.

  'To fatalny pomysł i dobrze o tym wiesz.' Zganiłam ją. 'Nie możemy wyzywać nauczycielki. Poza tym wiem, że jesteś silna, ale nie jesteś na poziomie potomka oryginalnego smoka, więc ochłoń.'

  "Myślę, że będę nienawidzić tych zajęć." Mruknęłam, kiedy usiedliśmy z powrotem.

  "Nie nienawidź ich z mojego powodu." Uśmiechnęła się Andy. "Myślę, że będę się nimi cieszyć."

  "Oczywiście, że tak." Westchnęłam.

  To będzie długi semestr.

Następny Rozdział