Rozdział 5

Nova's P.O.V.

  Cholera jasna!

  Wciąż byłam wściekła, a co dziwniejsze, bardzo zraniona. Pozwoliłam Ryoko przejąć kontrolę i polecieć z nami po kampusie, zabierając nas na stronę akademii, gdzie przebywają syreny. Pośpieszyła nas w stronę wody, zmieniając się wraz ze mną, gdy nurkowałyśmy z nieba do wody. Przemiana była płynna, od smoka do syreny. Było to tak łatwe jak wzięcie głębokiego oddechu. Zanurkowałam na dno jeziora, gdzie wiedziałam, że znajdę Emanuela.

  Emanuel był morską wiedźmą, którą poznałam w zeszłym roku szkolnym. To był pierwszy rok, kiedy szkoła została otwarta i wszyscy byli tacy klanowi, nadal trochę są. Znalazłam Emanuela samotnie na dnie jeziora, gdy eksplorowałam. Morskie wiedźmy nie są dokładnie najbardziej lubianymi stworzeniami, ale on był inny. Był miły i troskliwy mimo nienawiści, którą otrzymywał. Był o rok młodszy ode mnie, w tym roku był drugim rokiem.

  „Hej, co cię tu sprowadza?” Uśmiechnął się do mnie, gdy mnie zobaczył. Jego duża fioletowa płetwa urosła od zeszłego roku. Jego zęby były ostrzejsze, a mięśnie większe.

  „Potrzebowałam zobaczyć przyjazną twarz.” Uśmiechnęłam się do niego, czując, jak się uspokajam. Nie wiem, co takiego w nim jest, ale kiedy jestem blisko niego, wszystkie moje problemy zdają się znikać.

  „Moja twarz jest przyjazna?” Uśmiechnął się szerzej, wyglądając prawie groźnie z tymi zębami, ale to te oczy zdradzały jego życzliwe usposobienie. Te niebieskie, prawie srebrne oczy.

  „Bardzo.” Uśmiechnęłam się do niego.

  „Myślę, że jesteś jedyną, która tak uważa.” Zaśmiał się, a jego krótkie brązowe włosy unosiły się wokół jego twarzy.

  „Pieprzyć wszystkich innych. Moja opinia jest najważniejsza.” Zażartowałam.

  „Zgadzam się z tym.” Puścił oko, a oboje się zaśmialiśmy. „Więc powiedz mi, co się naprawdę stało?”

  „Cholerny Augustus.” Westchnęłam, opadając na duży płaski kamień. On zrobił to samo, kładąc się obok mnie, gdy patrzyliśmy na odbicie słońca na powierzchni wody.

  „Co znowu zrobił? Mam wrażenie, że zawsze jesteśmy na niego źli.”

  „My?”

  „Tak, jeśli jesteś na niego zła, to jako twoja najlepsza przyjaciółka, ja też jestem na niego zła.” Powiedział to tak rzeczowo, że aż się zaśmiałam.

  „Dzięki, samozwańcza najlepsza przyjaciółko.”

  „Wiesz, że to prawda, więc czy naprawdę samozwańcza?” Uśmiechnął się.

  „Chyba nie. Odpowiadając na twoje pytanie, przespał się z moją współlokatorką.”

  „Już? Kurde, ten drań działa szybko.” Emanuel brzmiał prawie pod wrażeniem.

  „Nie bądź pod wrażeniem, myślałam, że jesteśmy razem źli?” Uniosłam brew oskarżycielsko.

  „Przepraszam, facet we mnie przejął na chwilę kontrolę. Wracam do bycia złym.” Zmarszczył swoje grube brwi. „Zły Augustus, co za dupek.” Skinął głową, potwierdzając własne słowa.

  „Dzięki.”

  Dlaczego jestem tak zraniona przez to? Wiedziałam, że sypia z innymi. Wiedziałam, że liczba kobiet, z którymi był, jest ogromna. Chyba po prostu nigdy tego nie widziałam, nigdy tego nie słyszałam ani nie widziałam na własne oczy. Słysząc to dzisiaj, zrobiło to więcej niż tylko mnie wkurzyło. Cholernie mnie to zraniło. Myślę, że w pewnym momencie zakochałam się w Augustusie, nawet tego nie zauważając.

  Cholera jasna.

  Emanuel i ja cieszyliśmy się nawzajem swoją obecnością przez chwilę, zanim zdecydowałam się przestać być tchórzem i wynurzyć się. Muszę porozmawiać z Aresem, ponieważ nie zasługiwał na to, by go tak zignorować. Andy zna mnie tak dobrze, że jestem pewna, iż zrozumiała moje uczucia, zanim ja sama to zrobiłam. Nie ma potrzeby jej mówić. Andy jest jak bliźniaczka, której nigdy nie miałam. Wujek Ash zadbał o to, byśmy były nierozłączne, tak bardzo, że czułam, jakby naprawdę była moją bliźniaczką. Czuje się bardziej jak siostra niż kuzynka.

"Lepiej pójdę zmierzyć się ze światem. Idziesz ze mną?" Próbowałam go wyciągnąć, ale wiem, że nie wyjdzie, chyba że musi.

  "Jeszcze nie. Zobaczymy się na lunchu. Zajmij mi miejsce." Powiedział.

  "Jasne." Zeskoczyłam z kamienia, machając czerwoną płetwą, by płynąć jak najszybciej.

  Wynurzyłam się, widząc Aresa z ręcznikiem i ubraniami. Zawsze wiedział, gdzie mnie znaleźć. Zawsze wiedział, kiedy jestem gotowa do rozmowy. Myślę, że to ta jego zdolność jasnowidzenia. To było naprawdę pocieszające i wygodne.

  "Przepraszam." Powiedziałam nieśmiało.

  "Nie ma za co." Położył ręcznik i ubrania na ziemi, po czym się odwrócił.

  Nagość nie była dla nas czymś, czego się wstydziliśmy, ale nikt też nie gapił się na nikogo. Oczywiście jako tkacz cieni, Ares nie miał z tym do czynienia zbyt często, więc zawsze odwracał się, by dać mi prywatność. Jest dżentelmenem.

  "Nie chciałam cię zbyć. Wciąż byłam zdenerwowana." Wytłumaczyłam, wciąż czując się źle.

  "Wiem, Nova. Nie musisz się tłumaczyć." Wciąż patrzył na drzewa otaczające jezioro.

  "Jestem już ubrana." Powiedziałam, kończąc zakładać koszulkę. Zobaczyłam, jak lekko się zaczerwienił, gdy zerknął na mój stanik, zanim całkowicie naciągnęłam koszulkę.

  "Przepraszam, powiedziałaś, że skończyłaś." Nie spojrzał mi w oczy, a ja tylko zaśmiałam się z jego nieśmiałości. Taki inny od Augustusa.

  "Nic się nie stało. Skończyłam. To tylko stanik, Arie, nie panikuj." Drażniłam się, lekko popychając go w ramię.

  Westchnął, ale dał mi ten swój mały uśmiech. Ares rzadko się uśmiechał, zawsze poważny lub skupiony. Widziałam go szeroko uśmiechniętego może raz i to wystarczyło, by wstrząsnąć moim światem. Jego uśmiechnięta twarz jest najprzystojniejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek widziałam. Gdyby częściej się uśmiechał, może zakochałabym się w nim zamiast. To na pewno ułatwiłoby życie. Zakochałam się w złym bracie, to pewne.

  Cholera, Augustus.

  "Nie panikuję. Po prostu nie chcę cię nie szanować, Nova." W końcu spojrzał mi w oczy. Te piękne i jasne liliowe oczy patrzyły na mnie. Najbardziej kocham jego oczy.

  "Nigdy mnie nie szanujesz, Arie." Zapewniłam go, dając mu mały uśmiech.

  "Nova…" Zawahał się na chwilę, a ja wiedziałam, jakie pytanie nadejdzie. To był Arie. Wiedział wszystko w momencie, gdy mnie dotknął. Widziałam to wyraźnie w jego oczach. "Kochasz go, prawda?"

  Nie musiał mówić jego imienia. Wiedziałam, o kogo chodzi. Westchnęłam ciężko, patrząc na ciemniejące chmury.

  "Chyba tak, ale nie sądzę, żebym naprawdę to wiedziała, dopóki dzisiaj." Przyznałam.

  "Przepraszam, Nova." Wiedziałam, że te słowa były szczere. Naprawdę je czuł. "Postaram się go ogarnąć dla ciebie."

  Zaśmiałam się, bo nie sądzę, żeby ktokolwiek mógł zmienić sposoby Augustusa. Jest upartym dupkiem. Nie zmieni się, chyba że sam będzie chciał.

  "Oboje wiemy, że nie posłucha ani mnie, ani ciebie." Pokręciłam głową.

  "W końcu posłucha. Muszę go tylko ciągle dręczyć." Arie brzmiał bardziej zdeterminowany niż zwykle.

  "Dzięki. Nie mów mu, co powiedziałam, okej? Nie chcę, żeby wiedział, co czuję." To byłoby zbyt upokarzające.

  "Nie powiem. Obiecuję."

  Jak przestać kochać Augustusa Barlowe'a?

Poprzedni Rozdział
Następny Rozdział