Rozdział 109 109

Jej zielone oczy błyszczą odrobinę jaśniej. Szczerze? Byłoby, cholera, tak łatwo złapać ją teraz i przyciągnąć do siebie.

Jedyne, czego chcę, to zedrzeć z niej tę krótką sukienkę i przelecieć ją natychmiast — o stół, na podłodze, między rabatami trawy, przycisnąć do ściany.

Kurwa, wszędzie.

— Chc...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie