
Aksamitny Diabeł – Romans Mafijny
nicolefox859 · W trakcie · 191.5k słów
Wstęp
Odwracam się... ale mojego męża nie ma.
Zamiast niego widzę nieznajomego, który rozwalił mi życie.
Oto historia:
Sześć lat temu byłam na najgorszej pierwszej randce w dziejach.
Randka w ciemno z jakimś palantem, co nie rozumiał słowa „nie”.
Wtedy pojawił się przystojny nieznajomy.
Uratował mnie.
I usiadł, żeby dokończyć tę randkę.
Myślałam, że to jakiś odlot.
Ale między nami aż iskrzyło.
Zaczęliśmy gadać, jedno pociągnęło drugie, skończyliśmy w toalecie restauracji i...
No wiesz.
Zaszłam w ciążę.
On zniknął.
Życie: w rozsypce.
Próbowałam iść dalej.
Przez sześć lat myślałam, że mi się udało.
Ale teraz, ni stąd, ni zowąd, wrócił — akurat w dniu mojego ślubu, no jakby mało było innych dni.
I gada rzeczy, które nie mają najmniejszego sensu.
„Twój narzeczony nie jest tym, za kogo go uważałaś...
Nie pozwolę ci za niego wyjść...”
A, co najgorsze...
„Zamiast tego poślubisz mnie.”
Rozdział 1
Camila
Jestem na dziewięćdziesiąt dziewięć procent pewna, że to najgorsza randka w historii.
— Powiedziałaś, że studiowałaś literaturę? — pyta Reggie głosem faceta, który najwyraźniej nie miał pojęcia, że kobiety serio potrafią czytać. — I to ci się do czegoś przyda? Co, marzyłaś, żeby całe życie siedzieć na kasie w Makdonaldzie, czy jak?
Dobra, sto procent pewności.
Odkąd usiedliśmy, oczy Reggiego spędziły mniej więcej tyle samo czasu na gapieniu się w mój dekolt, co na tyłek dziewczyny, która właśnie dolewa nam wody do szklanek. Wypuszczam z siebie gorzkie westchnienie. Trzeba było nie słuchać Brianny, kiedy namawiała mnie na małą czarną.
I nie powinnam była jej słuchać co do wyboru miejsca. Ta restauracja jest „fancy”, czyli obsługa jest ślamazarna, czyli utknęłam tu na dużo dłużej, niż mam ochotę, z Księciem Totalnie-Nie-Uroczym. Drugi minusik dla mojej kochanej siostrzyczki.
— Jest mnóstwo porządnych prac — mówię do Reggiego. — Na przykład nauczanie—
— No jasne, ale kto o zdrowych zmysłach chce być nauczycielem?
Natychmiast się jeżę.
— No… ja chcę.
Wybucha śmiechem. Przynajmniej ma na tyle przyzwoitości, żeby zorientować się — parę sekund za późno, ale lepiej późno niż wcale — że mówię całkiem serio. I że wyśmiewanie komuś prosto w twarz marzeń i planów to zachowanie jak ostatni buc.
Zerkam na paznokcie i wzdycham po raz kolejny. Trzydzieści pięć dolców plus napiwek wyrzucone na manicure dla faceta, który „Françoise” wymawia tak, jakby mówił „Boise, Idaho”. Moje życie to jakiś kosmiczny żart.
— Wyglądasz dziś naprawdę seksownie — mówi Reggie, nagle zmieniając temat. Szczerzy się, a zęby ma poplamione winem. — Nie, serio. Ta sukienka jest, no wiesz… ja pierdolę!
Starsza kobieta w perłach przy stoliku obok posyła nam oburzone spojrzenie. Unikam jej wzroku — i wtedy, ponad jej ramieniem, dostrzegam kogoś rozpartego w narożnej loży.
Natychmiast czuję się tak, jakby strzelił we mnie piorun. Od czubka głowy po same palce u nóg przechodzi mnie wstrząs, trzaskająca fala gorąca.
Choć ten mężczyzna siedzi, widać, że jest wysoki. A ta twarz — cała kanciasta i bezlitosna, ostre kości policzkowe jak u modela z wybiegu, do tego szczęka jak Superman. Garnitur układa się miękko przy jego powolnych, leniwych ruchach. Nietrudno zgadnąć, że materiał kosztuje absurdalne pieniądze. Na nadgarstku błyszczy zegarek, żeby dopełnić obrazka.
Nie mogę oderwać wzroku. To znaczy — nie mogę, dopóki nie zerknie w moją stronę i nie przyłapie mnie na gapieniu się.
Kurwa-kurwa-kurwa! Odwracam się odrobinę zbyt gwałtownie i czuję się jak kompletna idiotka. Mogę tylko mieć nadzieję, że rumieniec na policzkach nie wali po oczach.
— Wszystko okej? — pyta Reggie.
— Tak, wszystko! — piszczę, zdecydowanie głośniej, niż chciałam. Na szczęście ratuje mnie kelner, bo akurat podchodzi z naszymi daniami.
Stawia talerze przed nami. Patrzę na ravioli barwione atramentem z kałamarnicy bez najmniejszego apetytu i z dziwnym przeczuciem, że ktoś mnie obserwuje.
— Pachnie ekstra, co? — rzuca Reggie, od razu zabierając się za stek. Odcina wielki kęs i pożera go, zanim ja w ogóle podniosę widelec, a potem dalej trajkocze z pełnymi ustami.
Korzystam z tej chwili, żeby spojrzeć w głąb sali. Trochę po to, żeby nie musieć oglądać, jak Reggie miele jedzenie trzonowcami, a trochę po to, żeby ukradkiem zerknąć jeszcze raz na mężczyznę w loży.
Tyle że wcale nie wychodzi „ukradkiem”. Po kręgosłupie przebiega mi szczelina czystej elektryczności, kiedy orientuję się, że on wciąż patrzy właśnie tutaj — na mnie.
Jego spojrzenie jest proste. Bez cienia skruchy. Bezlitosne.
Odwracam się z dreszczem i próbuję skupić na moim makaronie. Reggie mieli jak katarynka o sklepie z narzędziami, który współprowadzi z dwoma starszymi braćmi. Kiwnię głową i uśmiecham się, licząc, że nie zorientuje się, że nie słucham ani odrobiny.
Zachowujesz się jak zakochana nastolatka, ganię się w myślach. Ogarnij się. Duch Susan B. Anthony pewnie będzie mnie straszył do końca życia za to, że porzuciłam wszystkie swoje feministyczne odruchy w chwili, gdy jakiś przystojniak raczył spojrzeć w moją stronę.
Tyle że to, co on ze mną robi, nie jest ideologiczne — to biologiczne. Omija każdą część mojego mózgu, która umie myśleć. I gada prosto do tego gorąca, nisko w brzuchu.
To dziwnie ekscytujące. I dziwnie niepokojące.
I bardzo, bardzo wkurzające.
— Cami?
Odwracam się do Reggiego. Nie podoba mi się, że użył zdrobnienia, którym woła na mnie moja siostra i cała jej rodzina. Z jego ust brzmi to stanowczo zbyt intymnie i poufale. Ale jestem tak skupiona na tym, żeby skończyć tę kolację jak najszybciej, że nie chce mi się go poprawiać.
— Przepraszam. Co mówiłeś?
Odkłada widelec z poirytowanym brzdękiem.
— Coś cię rozprasza? — pyta. — Wiesz, ignorowanie swojej randki jest dość niegrzeczne.
— Nie, przepraszam, nic takiego — odpowiadam szybko. — Po prostu… jestem zmęczona.
— O?
— Miałam parę rozmów o pracę, do których się przygotowywałam. — Co nie jest do końca kłamstwem. — I siedziałam wczoraj do późna. — To też nie do końca kłamstwo. Tyle że „późno” w moim przypadku oznacza „późno jak na mnie”, czyli 9:05 zamiast równo o 9:00, jak w zegarku.
— Rozmowy o pracę, co? — mówi. — Spoko. No dobra, jak mówiłem, ja…
Znowu wycofuję się pod powierzchnię wiecznego uśmiechu i kiwania głową. „Włączam wygaszacz”, jak mówi Brianna. Tak jest łatwiej, a Reggie i tak nie potrzebuje ode mnie wiele, żeby trajkotać dalej.
— Wiesz, zawsze myślałem, że jesteś zajebiście gorąca — mówi, a beknięciem stawia kropkę nad i swojego „komplementu”. — Taka, kurwa, petarda. Dziewczyna taka jak ty potrzebuje faceta takiego jak ja. Sam się dorobiłem, rozumiesz? Taki, co bierze sprawy w swoje ręce. No i w łóżku też jestem całkiem niezły.
Powstrzymuję się, żeby nie przewrócić oczami. To chyba co najmniej dwunasty raz tego wieczoru, kiedy wspomina, jaki to jest „samodzielny”. Chociaż jestem prawie pewna, że sklep odziedziczył po ojcu.
Zanim wymyślę, jak się wyślizgnąć z tego impasu w rozmowie, Reggie podnosi głowę i pstryka palcami na kelnerkę. Kiedy nikt nie reaguje w te całe zero przecinek dwie sekundy, które jest gotów poczekać, unosi dłoń do ust i gwiżdże.
— Hej! — syczę, spalona ze wstydu na jego zachowanie. — Nie wolno tak gwizdać.
Patrzy na mnie jak na wariatkę, kompletnie osłupiały, że mam z tym problem.
— Dlaczego?
— Bo to niegrzeczne!
— Niegrzeczne? — powtarza Reggie, jakbym mówiła w obcym języku. — Daj spokój, mała, to przyjacielskie. Po prostu nie jesteś przyzwyczajona, że faceci zabierają cię do takich fajnych miejsc.
Zsuwam się niżej na krześle, czując, jak policzki płoną mi z zażenowania. Może jak zacisnę mocno powieki, to stanę się niewidzialna. Warto spróbować.
— Może pani zabrać talerze, kochanie — rozkazuje kelnerce, kiedy podchodzi do naszego stolika. — I przynieść nam karty deserów.
— Właściwie to nie trzeba — mówię szybko, posyłając kelnerce przepraszający uśmiech. Proszę, nie miej mi tego za złe, mówię jej oczami. Ja też chcę, żeby to się już skończyło. — Poproszę tylko rachunek.
— Co? — Reggie marszczy brwi. — No weź, impreza dopiero się rozkręca!
Ostatnie Rozdziały
#177 Rozdział 177 177
Ostatnia Aktualizacja: 5/2/2026#176 Rozdział 176 176
Ostatnia Aktualizacja: 5/2/2026#175 Rozdział 175 175
Ostatnia Aktualizacja: 5/2/2026#174 Rozdział 174 174
Ostatnia Aktualizacja: 5/2/2026#173 Rozdział 173 173
Ostatnia Aktualizacja: 5/2/2026#172 Rozdział 172 172
Ostatnia Aktualizacja: 5/2/2026#171 Rozdział 171 171
Ostatnia Aktualizacja: 5/2/2026#170 Rozdział 170 170
Ostatnia Aktualizacja: 5/2/2026#169 Rozdział 169 169
Ostatnia Aktualizacja: 5/2/2026#168 Rozdział 168 168
Ostatnia Aktualizacja: 5/2/2026
Może Ci się spodobać 😍
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO
Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"
"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.
Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"
Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.
Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.
Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.
Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.
Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.
Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?
Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?












