Rozdział 60 60

— Dobrze — mówię. — Mój ojciec zabił twojego. A ty zabiłeś mojego. To by nas wyrównywało.

Maxim unosi brwi. — Wyrównywało? — prycha. — Co ty, do cholery, za matematykę tu uprawiasz?

— Nadal jesteś moim kuzynem, Maxim. Jesteśmy rodziną, choćby tylko z nazwy. Jestem gotów zakończyć teraz tę wendetę ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie