Rozdział 63 63

Oboje zbiegamy na łeb na szyję po schodach, obiegamy dom i wypadamy na podjazd. Nikita przez cały czas depcze mi po piętach.

Wokół fontanny stoi na chybił trafił z pół tuzina samochodów. Faceci biegają we wszystkie strony.

– Co się stało? – pytam, tak naprawdę nie wiadomo kogo. Serce wali mi tak s...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie