Rozdział 95 95

Śmieję się i rzucam mu się na szyję. Przytula mnie mocno, ale puszcza, zanim ja jestem gotowa go wypuścić.

„Przyniosłem ci Big Maca” — mówi, podając mi papierową torbę. — „Są tam też frytki i szóstka nuggetsów. Ostre, wiadomo.”

„Niech ci Bozia wynagrodzi” — mówię, biorąc torbę, chociaż wcale, ale ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie