Kliny grzechu.
Rozdział Czwarty.
Perspektywa Pik:
Klęcząc, z łzami spływającymi po twarzy, błagałem o jego przebaczenie. Byłem ogarnięty zamętem, nie potrafiąc zrozumieć własnych działań. Wiedziałem tylko, że go pragnę, i nie obchodziło mnie, kogo zranię w tym procesie.
Jako członek organizacji, Bratwy, przysięgałem lojalność i oddanie. To była mała cena za zapewnienie dobrobytu mojej matce i lepszego życia dla mnie. Jednak moja lojalność została wystawiona na próbę podczas gali i przyjęcia urodzinowego syna Króla, Asa.
To był pierwszy raz, kiedy zobaczyłem tego młodego chłopaka. Szesnaście lat i niezwykle przystojny, miał w sobie coś ujmującego, co mnie zaniepokoiło. Kiedy nie przestawał na mnie patrzeć, poczułem dziwne motyle w brzuchu – takie, które sprawiają, że zastanawiasz się, czy masz coś między zębami albo plamę na twarzy. Ponieważ nie mogłem zrozumieć, dlaczego ciągle na mnie patrzy, nie mogłem zmusić się, by odwzajemnić jego spojrzenie. W rezultacie nie wykonałem poleceń Szefa, a moja pierwsza misja poszła źle. Miałem odzyskać klejnot sprzedany przez Ninę podczas jednej z jej licznych młodzieńczych furii.
Don próbował odkupić naszyjnik z kamieniem księżycowym, ale kupiec odmówił sprzedaży, niezależnie od ceny. Więc Szef zdecydował, że muszę go ukraść. Nie byłby to pierwszy raz, kiedy kradłem klejnoty niezauważony; to była część mojego szkolenia w Elitarnej szkole dla przestępców, gdzie Szef mnie wysłał po adopcji. A jednak, zawaliłem kolejną misję.
„Jesteś mi winien, Pik, nie tylko swoje życie, ale także życie twojej matki,” grzmiał głos Lee. „Zapomniałeś?”
Nadal błagałem, nie mogąc przestać. „Wybacz mi, Szefie, zrobię to lepiej, nie pozwolę, żeby to się powtórzyło.”
Wyraz twarzy Lee stał się zimny. „Oczywiście, że nie, bo wyjeżdżasz!”
Mój wzrok podniósł się na niego, a na twarzy malowało się zdziwienie. „C-Co?” wyjąkałem.
„Wysyłam cię na południe,” warknął. „Musisz być na tyle zajęty, żeby zapomnieć o tym incydencie. A kiedy wrócisz, będziesz nowym człowiekiem.”
Przebiegły uśmiech skrzywił jego twarz, pozostawiając mnie w zastanowieniu, co zaplanował. Południe Rosji to nie było miejsce, gdzie chciałem być, miało Krasnodarski Kraj, Obwód Rostowski, Kraj Stawropolski, Obwód Wołgogradzki, Obwód Astrachański. Miało piękne miasta, ale podziemie kryminalne tam to był istny dom wariatów. Nie mogłem wyjechać; co z moją matką? Kto by się nią zajął? Nie zrobiłby mi tego. Prawda? Czy naprawdę znam tego człowieka dobrze? Czy moja lojalność wobec niego to tylko desperacja?
Oczy Lee zwęziły się, a jego głos był pełen jadu. „Chcesz sypiać z mężem swojej siostry?”
Pokręciłem głową, przerażony. „Tak myślałem.” Powiedział, zwracając się do swojej córki, która bezmyślnie stukała w telefon i żuła gumę. Wciąż była w sukni ślubnej, a z jakiegoś powodu wypełniało mnie to wściekłością. „Zostaw nas.” Powiedział do niej, a ona odeszła, nie przejmując się ani nie patrząc na mnie. Nienawidziłem jej, głęboko.
„Ale moja matka–” zaprotestowałem.
Twarz Lee zaczerwieniła się z wściekłości. „Twoja matka będzie nadal opiekowana, pod warunkiem, że będziesz się zachowywał i wyrzucisz tego chłopaka z głowy!”
Mówiłem bez wahania, desperacja wkradała się do mojego głosu. „Będę, nie musisz mnie wysyłać, obiecuję trzymać się z dala, nigdy więcej go nie zobaczę, daję ci moje słowo, przysięgam na moją przysięgę wobec ciebie.”
Miałem na myśli każde słowo, nie mogłem znieść myśli o byciu z dala od mojej matki. Była wszystkim, co miałem, a jeśli nie zobaczyłaby mnie przez dzień, martwiłaby się. Nie widząc mnie przez tydzień, na pewno wysłałoby ją to do grobu. Nie mogłem tego zrobić.
„Daję ci dwa miesiące, znajdź żonę i ustatkuj się z nią. I nie chcę widzieć cię z Asem ponownie. Jeśli to się stanie, stracisz nie tylko matkę, ale także będziesz musiał zwrócić każdy grosz, który wydałem, aby ją utrzymać w zdrowiu do tej pory.”
Te słowa były wszystkim, co musiałem usłyszeć. Wstałem, kłaniając się z wdzięcznością. „Dziękuję, Szefie, dziękuję bardzo.” Powtarzałem, gdy on podszedł do swojego fotela i usiadł z ciężkim westchnieniem.
„Zostajesz odsunięty od sprawy Marakova, nie będziesz miał o niej żadnych informacji i nie będziesz zadawał pytań. Imperium, które zostało mi skradzione, w końcu zostanie zwrócone.”
Chociaż nigdy w pełni nie rozumiałem przyczyny wrogości między Donem a Pakhanem Marakovem, nie było to moją sprawą. Cokolwiek zdecydują zrobić od tego momentu, było całkowicie ich decyzją.
„Możesz odejść, muszę porozmawiać z moją córką. Sprowadź ją.” Rozkazał, a ja kiwnąłem głową i wyszedłem, zamykając za sobą drzwi.
„Szef cię teraz zobaczy.” Powiedziałem do Niny, która weszła, zamknęła drzwi, a ja oparłem się o nie. Słyszałem głos Niny, jej słowa ociekające pogardą.
„Tato, nie pozwolę, żeby ten człowiek mnie dotknął!”
Musiałem odwiedzić moją matkę, znaleźć ukojenie w jej obecności. Nic nie uspokoiłoby mnie bardziej niż oparcie się o jej ramię, poczucie jej ciepła i zobaczenie jej uśmiechu.
Dźwięk mojego samochodu, gdy nacisnąłem pilot, wypełnił przestrzeń garażu. Gdy usiadłem w samochodzie, opierając głowę o siedzenie i zamykając oczy, wymamrotałem cicho: „Kurwa, mać.”
„Planuję to,” niski, chrapliwy głos wyszeptał, wywołując dreszcze na moim kręgosłupie. Moja głowa odskoczyła, ale nie pozwolił mi na niego spojrzeć. Jego ręka owinęła się wokół mojego gardła, naciskając mocno, odcinając mi dopływ powietrza.
„Więc myślisz, że możesz tak po prostu odejść, co?” zażądał, jego głos przesycony groźbą.
Walcząc, zastanawiałem się, z jakim szaleńcem mam do czynienia. Jeśli będzie naciskał dalej, mogę naprawdę umrzeć. Łzy spływały po mojej twarzy, próbowałem mówić, ale mój głos był ochrypły.
„Musisz wziąć odpowiedzialność za to, że mnie tak podnieciłeś i uciekłeś, nie pozwalając mi skończyć,” drażnił się, jego oddech gorący przy moim uchu.
Mimo ręki owiniętej wokół mojego gardła, przeszył mnie dreszcz. „Drżysz?” zapytał, jego głos ociekający rozbawieniem.
Nacisnął na siedzenie, które przewróciło się, przybliżając jego twarz do mojego pola widzenia. Ten uśmieszek pojawił się na jego ustach ponownie, wywołując we mnie falę strachu.
„Ciągle mi uciekasz, pozwalasz mi cię gonić…” wyszeptał, jego palce przesuwając się po mojej ranie.
Syknąłem z bólu, gdy wcisnął palec w ranę, i poczułem zapach krwi. Jęknął, jego oczy błyszczały z ekscytacji, pochylił się, by zlizać krew.
„Kurwa, jesteś taki smaczny, Szczeniaku,” wymamrotał, jego uścisk na moim gardle poluzował się, pozwalając mi oddychać.
„Spierdalaj!” warknąłem, odpychając go. Przestrzeń w samochodzie była ciasna, ale udało mi się stworzyć między nami wystarczającą odległość. Szarpnąłem drzwi, otworzyłem je i rzuciłem się do ucieczki, desperacko próbując uciec z jego szalonych rąk.
Jego dłonie złapały moje niemal natychmiast i rzucił mnie na ziemię, a z prędkością, której nie rozpoznałem, był na mnie, jego ręce trzymały moje nad głową, mocno je przyciskając, jego nogi łatwo rozsunęły moje i wkrótce znalazł się między moimi udami. Poczułem, jak jego długość ponownie wchodzi we mnie, a moje ciało zareagowało niemal natychmiast. Był szaleńcem, a jego szaleństwo jakoś przenikało do mnie.
„Ciągle ze mną walczysz, ale twoje ciało mówi co innego,” jego oddech muskał moją twarz, a on pochylił się i przesunął językiem po moim nosie, aż do ust, powodując, że jęk wydostał się ze mnie jak stłumiony oddech.
„Kurwa, kiedy jęczysz w ten sposób, kiedy wzdychasz w ten sposób…” Patrzyłem, jak ponownie ociera się o mnie, jego twardość uderzała o moją bezlitośnie, tarcie powodowało, że fale euforii rozchodziły się po mojej skórze, gorące i rozpalone.
„Ace…” Miało to być ostrzeżenie, ale zamiast tego wyszło jako jęk, błaganie, a on jęknął, jego działania stały się bardziej brutalne, jego biodra uderzały o mnie z intensywnością, która niemal sprawiła, że wytrysnąłem w spodnie.
Węszył powietrze, a potem znowu. „Skończ dla mnie, Szczeniaku,” wymamrotał i z jakiegoś powodu, którego nie rozumiałem, zacząłem wytryskiwać w spodnie. Trzymał mnie mocno, moje ciało drżało i pulsowało, moje usta były otwarte, dyszałem… Bez tchu.
Znowu węszył, jego oczy zmieniały kolor, którego wcześniej nie widziałem, może to było zamazanie od mojego wytrysku, które przeszkodziło mi w widzeniu, ale czułem to, ukłucie na szyi, ciągnięcie krwi z mojego wnętrza, chaotyczne ruchy jego bioder, a potem bezruch.













































































