
As Pik.
Alpha Kelly · Zakończone · 195.5k słów
Wstęp
„Widzę to w twoich oczach, w sposobie, w jaki twoje ciało reaguje na moje. Chcesz mnie tak samo, jak ja chcę ciebie. Więc po co z tym walczyć, Spades? Po co walczyć ze mną?” wyszeptał, przyciskając ich ciała do siebie.
Spades stał zamrożony, rozdarty między pragnieniem a strachem, jego serce waliło. Gniew przemykał w jego głosie.
„Jesteś żonaty z moją przyrodnią siostrą. Jesteś następcą Bratvy. Czy muszę wymieniać więcej powodów, dlaczego to jest straszny pomysł? Dlaczego to nigdy nie zadziała? Wybrałeś ją, Ace. Poślubiłeś ją. Pomyśl. Puść mnie.”
Oczy Ace’a stały się burzowe.
„Nigdy,” warknął—i wtedy go pocałował.
Karlin „Ace” Marakov jest następcą Bratvy, bezwzględnej rosyjskiej mafii. Arogancki, brutalny i niebezpiecznie lekkomyślny, Ace niszczy wszystko, czego dotknie. Zmęczony jego autodestrukcją, jego ojciec—Pakhan—zmusza go do małżeństwa z Niną Ivanov, córką swojego najbliższego sojusznika.
Ale Ace nigdy nie chciał Niny.
Chciał jej przyrodniego brata.
Spades Ivanov dorastał bez niczego. Każdy posiłek był zdobywany, każdy krok naprzód wywalczony. Adoptowany przez Lee Ivanova, jest niesamowicie lojalny—na tyle lojalny, żeby wykonać każde polecenie, bez względu na koszt.
Kiedy Ace i Spades zderzają się ze sobą, jest to gwałtowne, elektryzujące i niemożliwe do zignorowania. Napięcie staje się nie do zniesienia. Ace go pragnie—i spali cały ich świat, żeby go mieć.
Bo w umyśle Ace’a, Spades jest jego.
Rozdział 1
Rozdział Pierwszy.
TRZECIA OSOBA
Młody chłopiec zauważył mężczyznę naprzeciwko siebie i bez zastanowienia chwycił swoją małą skrzynkę i zarzucił ją na ramię. Jego wzrok szybko przemknął przez ulicę, zanim zaczął biec. Mężczyzna siedzący przy pobliskim stoliku delektował się filiżanką kawy, jakby to było nowo narodzone dziecko.
Wyglądał tak elegancko.
Mężczyzna miał na sobie elegancki garnitur i drogie buty. Chociaż chłopiec rozpoznał ich wartość, nie mógł nie zauważyć odrobiny błota przyczepionej do czubka jednego z butów. Ponieważ czyszczenie butów na ruchliwych ulicach było jego pracą, nie mógł przepuścić okazji, by oczyścić te wysokiej klasy buty. Gdy biegł w stronę mężczyzny, został zablokowany przez dwóch większych mężczyzn, którzy stanęli mu na drodze. Powoli uniósł głowę, aby przywitać ich surowe spojrzenia i pokryte bliznami twarze.
"Przepuśćcie go," rozkazał elegancki mężczyzna. Dwaj potężni mężczyźni rozstąpili się lekko, pozwalając chłopcu przejść między nimi. Ostrożnie podszedł do mężczyzny, który w tym czasie odstawił filiżankę kawy na stół, skrzyżował ramiona na piersi i odchylił się na krześle, obserwując chłopca uważnie, jakby był projektem do zbadania.
"Witaj, maluchu," zawołał mężczyzna, gestem zapraszając go bliżej, gdy zauważył, że chłopiec nagle zatrzymał się w miejscu.
Chłopiec odpiął swoją skrzynkę i postawił ją na ziemi, następnie ukląkł i jąkając się, przewracając się przez słowa, mógł zobaczyć, że mężczyzna był potężny, to było oczywiste. "Dzień dobry, proszę pana. Czy mogę wyczyścić pańskie buty?"
Wzrok mężczyzny padł na jego buty i uśmiechnął się. "No proszę," powiedział, zauważając błoto przyczepione do jednego końca swojego buta. "Nawet nie zdawałem sobie sprawy, że tam jest," odpowiedział szczerze, a chłopiec uśmiechnął się mimo siebie.
"Ile bierzesz za czyszczenie butów, synu?" zapytał mężczyzna. Chłopiec powoli spotkał jego wzrok i mruknął. "Jeden grosz, proszę pana." Zaczął starannie rozpakowywać swoje narzędzia, a mężczyzna obserwował, jak chłopiec skrupulatnie obsługuje swoje wyposażenie.
Chłopiec w tak młodym wieku rozumiał znaczenie zachowania tego, co zapewniało mu utrzymanie – ochrony swojego środka do życia.
Co za rzadki klejnot.
"Ile masz lat?" zapytał mężczyzna, stawiając stopy na ziemi, gdy chłopiec podczołgał się i zaczął wycierać buty z delikatnością, która niemal rozśmieszyła mężczyznę.
"Mam dziesięć lat, proszę pana," odpowiedział chłopiec, jego ręcznik gładko przesuwając się po bucie, a jego ręce poruszały się z wyćwiczoną łatwością. To z pewnością nie był jego pierwszy raz.
"Jak długo polerujesz buty nieznajomych na ulicach?" kontynuował mężczyzna, angażując chłopca.
"Miałem pięć lat, gdy moja macocha kupiła mi mój pierwszy środek do polerowania. Tydzień później zacząłem polerować szmatkami i środkiem do polerowania, a zanim mi się skończył, zarobiłem wystarczająco dużo pieniędzy, by kupić swoją pierwszą skrzynkę," zakończył, przechodząc do drugiego buta. Chociaż ten nie był brudny, chłopiec czyścił go równie starannie jak pierwszy.
"Jesteś bardzo pracowity," pochwalił mężczyzna.
Chłopiec zachichotał i mruknął delikatne, "Dziękuję, proszę pana," kontynuując swoje zadanie.
Mężczyzna mógł zobaczyć, jak wiele ta mała rzemiosło znaczyło dla chłopca i jak bardzo cenił środki, które przynosiły jedzenie na jego stół. Jedzenie na stół? To prawda.
"Wspomniałeś o macosze. A co z twoją matką?" zapytał. Natychmiast ręce chłopca zamarły, a mężczyzna czekał, aż się pozbiera. Wyraźnie trafił w czuły punkt.
"Jest w szpitalu," powiedział w końcu. Mężczyzna odetchnął z ulgą; przez chwilę bał się, że dziecko jest sierotą.
"Co się z nią stało?" zapytał delikatnie.
"Ma chorobę kości i to wszystko moja wina," chłopiec wymamrotał, jego głos załamał się na ostatnim słowie.
Mężczyzna odsunął swoje stopy od drżących rąk chłopca i uklęknął na jego poziomie. Delikatnie położył rękę na ramieniu chłopca. Na początku chłopiec odskoczył, ale powoli pozwolił na dotyk. "Jestem pewien, że to nieprawda," zapewnił go mężczyzna.
"Zachorowała po tym, jak mnie urodziła, i stopniowo straciła zdolność chodzenia. Teraz jest w szpitalu każdego dnia od tamtej pory," powiedział, wycierając twarz szmatką w swoich rękach. Mężczyzna wstał i ponownie usiadł na swoim krześle.
„Czy dlatego czyścisz buty, żeby wspierać swoją matkę?” zapytał.
Chłopiec zaśmiał się, a mężczyzna uśmiechnął się w odpowiedzi. „Nie, głupi staruszku! Jeden grosz nie pokryje rachunku za szpital mojej matki. Mówią, że będę musiał zacząć płacić, gdy będę starszy i znajdę lepszą pracę, ale mogę się wykarmić, czyszcząc buty.”
Jaki sprytny mały elf. Nazwał mnie głupim staruszkiem. Ta myśl rozbawiła Don Ivanova, zanim zdążył się powstrzymać.
„Cóż, chyba masz rację,” powiedział, gdy już się opanował. „Powiedz mi, jak byś chciał być moim synem?”
Chłopiec zatrzymał się w pakowaniu swoich narzędzi i ponownie spojrzał mężczyźnie w oczy. Fascynujące było widzieć małego chłopca, który śmiało patrzył mu prosto w oczy. Tylko jego córka Nina mogła spojrzeć mu w oczy bez strachu, ale było coś w tym chłopcu – coś, co Lee rozpoznał i czego pragnął dla siebie.
Wyobraził sobie, jak przygarnia tego chłopca, wychowuje go – chłopca, który byłby lojalny, zawdzięczałby mu życie i służył bez pytania. To było dokładnie to, czego potrzebował, zwłaszcza teraz, gdy jego wrogowie się mnożyli.
„Jak masz na imię?” zapytał, a chłopiec uśmiechnął się krótko.
„Pik.” odpowiedział, starannie pakując swoją skrzynkę. Wstał i gestem poprosił o zapłatę. Mężczyzna pstryknął palcami, a jeden z większych mężczyzn podał Pikowi plik pieniędzy, które chłopiec natychmiast odmówił przyjęcia.
„To jeden grosz,” poinformował dużego faceta, jakby dawał wykład.
„Wiem, Pik, ale oferuję ci więcej,” powiedział mężczyzna, ale chłopiec pokręcił głową, odmawiając oferty.
„Przyjmę tylko jeden grosz – ani więcej, ani mniej,” powtórzył.
„No, to mnie zaskoczyłeś,” duży facet wykrzyknął, zaskoczony swoimi własnymi słowami. Natychmiast pochylił głowę w przeprosinach do szefa. „Przepraszam, Szefie,” szybko wyszeptał.
„Ale nie mam jednego grosza,” powiedział chłopcu mężczyzna.
„Mogę wrócić po niego, albo możesz rozmienić. Mogę ci pomóc rozmienić,” zaproponował.
„Naprawdę?” zapytał mężczyzna, a chłopiec ochoczo skinął głową.
„Daj mi najmniejszy banknot, jaki masz, a ja rozmienię i wrócę,” powiedział, kładąc swoją skrzynkę. Duży facet przetrząsnął kieszenie i w końcu wręczył chłopcu pięciodolarowy banknot.
Bez chwili wahania Pik pobiegł.
Udało mu się rozmienić pieniądze i wracał, gdy zderzył się z chłopcem pędzącym ulicą. Pik jęknął i odepchnął chłopca, ale szybko zauważył grupę innych chłopców goniących za nim. Razem pobiegli ulicą do alejki, która ciągnęła się wzdłuż pustych sklepów.
Przyciśnięci do ściany na końcu alejki, bez możliwości ucieczki, Pik chwycił rękę drugiego chłopca, popychając go, by stanął za nim, przygotowując się do konfrontacji z prześladowcami. Przypomniał sobie kij, którym uderzał swoją skrzynkę, i bez wahania wyjął go, trzymając mocno w dłoni. Zamachnął się i powalił pierwszego chłopca na ziemię; pozostali krzyczeli i uciekli w przerażeniu, zostawiając krwawiącego chłopca, który wkrótce wstał i zataczając się, pobiegł za swoimi kolegami.
Gdy zostali sami, Pik odwrócił się do chłopca, który stał uśmiechając się za nim, i zmarszczył brwi. Jakby zamierzając go uderzyć, zamachnął się kijem, ale chłopiec łatwo uniknął ciosu.
„Tsk,” mruknął Pik, odwracając się do odejścia. Ale chłopiec chwycił jego lewą rękę, co sprawiło, że Pik spojrzał na niego z wściekłością. „Co?” zapytał zirytowany. „Oni już poszli, więc ty też możesz iść,” powiedział chłopcu.
„Dzięk—”
„Pan Karlin!” Szorstki głos ich przestraszył. Pik, widząc mężczyzn w czarnych garniturach idących w ich stronę, rzucił się do ucieczki. Jakby jego ciężki dzień nie był wystarczający, gdy dotarł do miejsca, gdzie zostawił mężczyzn, tylko jego skrzynka została na stole; mężczyźni zniknęli bez śladu.
To nie ma znaczenia. Kiedy znowu go zobaczy, odda mu resztę. Gdy podnosił swoją skrzynkę i zarzucał ją na ramię, przejeżdżał samochód. W środku, machając do niego, był chłopiec o złotych włosach, którego uratował chwilę wcześniej.
Jak on się nazywał?
Nieświadomy Pik, ten chłopiec stanie się mężczyzną, który zniszczy jego życie.
Ostatnie Rozdziały
#200 Zacząłem I Kończyłem Szpikami.
Ostatnia Aktualizacja: 10/26/2025#199 Moje ciało, mój wybór.
Ostatnia Aktualizacja: 10/26/2025#198 Najbardziej znakomita forma samozniszczenia.
Ostatnia Aktualizacja: 10/26/2025#197 Skakanie Miotłą.
Ostatnia Aktualizacja: 10/23/2025#196 NARESZCIE POKÓJ.
Ostatnia Aktualizacja: 10/22/2025#195 Dwóch gejów.
Ostatnia Aktualizacja: 10/22/2025#194 WYJDŹ ZA MNIE.
Ostatnia Aktualizacja: 10/22/2025#193 Uwolnij mnie z nędzy.
Ostatnia Aktualizacja: 10/20/2025#192 Religia.
Ostatnia Aktualizacja: 10/19/2025#191 Rzeź.
Ostatnia Aktualizacja: 10/18/2025
Może Ci się spodobać 😍
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.












