Rozdział 247: Jedzenie, które robi moja żona, jest pyszne

Ton Jamesa był pełen nieukrywanej drwiny. Podniósł szklankę wody ze stołu, wziął mały łyk, a jego oczy zimno prześlizgnęły się po Marshallu.

"Szkoda, że Grupa Smith nie pozwala mi być tak beztroskim jak ty."

Innymi słowy, zasadniczo nazywał go leniwym darmozjadem.

Marshall wyraźnie usłyszał złośl...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie