Rozdział 3 Zaniedbane
Słyszał, że wielki szef wraca bez sekretarek, bo jest niesamowicie wybredny.
Żadna sekretarka nie wytrzymała dłużej niż miesiąc, z wyjątkiem Tylera, Głównego Asystenta, który był z Jamesem od lat.
Przed wyjazdem Tyler wyraźnie polecił Louisowi znaleźć nową grupę sekretarek dla Jamesa, zwłaszcza wykwalifikowaną osobistą asystentkę.
Początkowa pensja wynosiła 300 000 dolarów miesięcznie.
Szczerze mówiąc, Louis żałował, że nie jest kobietą; bardzo go to kusiło.
Louis znał rodzinne tło Alice i zwykle się nią opiekował, więc nie mógł znieść, gdy sprawiała kłopoty.
"Pan Cox, z panem i panem Thompsonem na miejscu, po co nam więcej sekretarek? Spójrz na mnie! Czy nie jestem wystarczająco dobra?"
"Nie!"
Louis, bez wyrazu twarzy, uporządkował życiorysy, kładąc na wierzchu ten Emily — była jego najlepszym wyborem.
Emily nie była nowicjuszką. Rok temu przeszła rozmowę kwalifikacyjną w Smith Group i została przydzielona do oddziału, gdzie radziła sobie wyjątkowo dobrze.
Gdyby James nie był tak wybredny, Bruce Howard, prezes oddziału, nie pozwoliłby Emily odejść.
Bruce nie mógł zatrzymać transferu Emily, ale miał asa w rękawie — pomieszał jej życiorys z nowicjuszami.
Wiedział, że Alice była bardzo zazdrosna.
Widząc tak piękną Emily, Alice z pewnością nie dopuściłaby jej do rozmowy kwalifikacyjnej.
W ten sposób Emily wróciłaby do oddziału jako jego asystentka.
Louis, jako asystent Jamesa, naturalnie przeprowadził dochodzenie w sprawie wszystkich wokół Jamesa.
Rok Emily w oddziale nie mógł zostać ukryty przed Louisem.
Po dochodzeniu Louis uznał, że Emily jest idealną osobistą asystentką dla Jamesa.
Była oszałamiająco piękna.
Co ważniejsze, miała wysoką wiedzę zawodową i biegle mówiła w trzech językach.
Jej życie prywatne było bardzo czyste; nigdy nie wychodziła po pracy, nawet na firmowe imprezy.
Trzymała się na dystans od mężczyzn w firmie.
Taka kobieta była jedyna na milion!
Na pewno zadowoli Jamesa.
Jeśli chodzi o mały trik Bruce'a, Louis nie przejmował się!
Louis dokładnie wiedział, jak odchodziły poprzednie sekretarki Jamesa.
Chciały spać z Jamesem, a on tego nie znosił.
Więc myśli Alice stały się dla Louisa obrzydliwe.
"Dlaczego! Czy nie jestem ładna? To tylko osobista asystentka; potrafię wszystko! Mam nawet certyfikat kucharza! Potrafię jeździć konno i grać w golfa! Mogę nadążyć za harmonogramem pana Smitha."
"Alice, z szacunku dla twojej rodziny, udam, że to się dziś nie wydarzyło. Ale musisz znać swoje miejsce. Jeśli pan Smith dowie się o twoich zamiarach, do popołudnia nie będzie cię w Smith Group."
"Przy okazji, rada: nie pokazuj swoich zamiarów również panu Thompsonowi, bo nie będę w stanie cię ochronić."
Obserwując, jak Louis zabiera życiorysy, Alice wściekle uderzyła w stół.
Dobrze, jeśli Louis nie chciał jej pomóc, poradzi sobie sama i pozbędzie się tych nowych suczek z Smith Group.
Wciąż istniał proces przydziału pracy!
Miała wiele trików w zanadrzu!
Alice uśmiechnęła się złośliwie i dmuchnęła na paznokcie...
Lotnisko Emerald City
"Pan James Smith, pani Cleo Smith chce, abyś najpierw udał się do willi Smithów."
Tyler odłożył telefon.
Z szacunkiem podążał za Jamesem.
Ten powrót był pilny, ponieważ Rhea znów zaczęła marudzić.
Widząc sąsiadów z wnukami, zaczęła narzekać, że jest samotną staruszką.
Miesiąc temu u Cleo zdiagnozowano Alzheimera.
Chociaż rodzina Smithów miała najlepszą opiekę medyczną, mogli jedynie spowolnić postęp choroby Cleo.
Cleo uwielbiała Jamesa.
Więc po szybkim załatwieniu spraw Smith Group w Lumarii, James wrócił z powrotem.
"Dobrze, najpierw jedźmy do willi Smithów."
James zrobił długi krok i wsiadł do Bentleya.
"Ale..."
Tyler się zawahał.
"Mów."
"Pani Smith chce, żebyś przyprowadził swoją nową żonę do domu. Powiedziała też... że jesteście małżeństwem od roku, dlaczego jeszcze nie macie dziecka?"
Boże, tylko Tyler wiedział, że James prawdopodobnie nawet nie pamięta, jak wygląda jego żona, nie mówiąc już o dziecku.
"Kto jeszcze jest dzisiaj w willi Smithów oprócz babci?"
"Dwie przyjaciółki pani Cleo Smith i twoja ciotka, pani Thea Ellis."
"Najpierw jedźmy do firmy."
James zamknął oczy, złożył ręce i nieświadomie kręcił kółka.
Cleo chciała wywrzeć presję na Jamesa przy wszystkich.
Po ślubie James pojechał sam do Lumarii. Na początku mógł to ukrywać przed Cleo, ale z czasem Cleo chciała rozmawiać przez wideoczat z żoną Jamesa i został zdemaskowany.
Cleo była długo zła.
James musiał skłamać, mówiąc, że jego nowa żona jest jeszcze studentką i nie ukończyła studiów, więc nie może mieć dzieci.
Ale minął rok, a Cleo stawała się coraz bardziej niecierpliwa.
Wyglądało na to, że musiał sobie przypomnieć, kim jest jego nowa żona.
"Jak nazywa się moja żona?"
"Panie Smith, twoja żona nazywa się Emily."
"Bez nazwiska?"
"Tak, jej pełne imię to Emily Johnson."
"Rodzina Johnsonów, biznes gumowy?"
"Tak, panie Smith."
James zatrzymał się na chwilę, a potem kontynuował: "Nic dziwnego, że się nie odzywała od wieków. Okazuje się, że pochodzi z wpływowej rodziny. Pewnie wyszła za mąż pod presją rodziny. Jak sobie radzi rodzina Johnsonów?"
"Ich plantacje gumy są rozproszone po całej Celestrii i Aquilonii. Radzą sobie całkiem dobrze, są uważani za klasę średnią w Emerald City."
"Dobrze, weź jakieś prezenty. Później jedziemy do willi Johnsonów, żeby zobaczyć, co u mojej żony."
"Jasne, panie Smith."
Tyler wyciągnął swój tablet i kilka razy stuknął w ekran.
Luksusowe sklepy w całym Emerald City nagle stały się bardzo zajęte.
Powrót Jamesa do kraju nie był tajemnicą w Smith Group, ale nikt nie spodziewał się, że od razu po wylądowaniu pojedzie prosto do biura.
Wiele młodych kobiet natychmiast żałowało, że tego dnia nie ubrały się elegancko ani nie zrobiły makijażu.
Łazienki i pokoje do makijażu były pełne.
Emily przyjechała do biura o ósmej rano po otrzymaniu telefonu, myśląc, że od razu zacznie pracę. Ale recepcjonistka zaprowadziła ją do poczekalni i zniknęła.
Znalazła się w towarzystwie siedmiu lub ośmiu innych młodych kobiet. Nie chcąc rozmawiać z obcymi, Emily ciągle piła wodę, żeby wyglądać na zajętą.
Przy siódmym kubku nie mogła już dłużej wytrzymać.
"Przepraszam...?"
"Przykro mi, proszę pani, hol musi być opróżniony. Proszę poczekać tam."
Cztery recepcjonistki były bardzo zajęte. Jedna sprzątała biurko, podczas gdy trzy pozostałe poprawiały swój makijaż i sukienki. Jedna z nich nawet wzięła nożyczki i skróciła swoją już krótką spódnicę, aby lepiej pasowała.
