Rozdział 6 Obrzydliwe
Chase nie wziął długopisu. Wpatrywał się w uśmiech na twarzy Sereny. Jak mogła mówić do niego tak spokojnie? Czy naprawdę nie była zła?
Wewnątrz niego narastała irytacja. Tłumiąc ją, zwrócił się do Brielle: "Możesz iść."
"Tak!" Brielle przygryzła wargę żałośnie i ruszyła w stronę drzwi.
Serena ją zatrzymała. "Nie ma potrzeby czuć się skrzywdzoną, Pani Monroe. Jestem tu tylko po podpis - nie zajmę dużo czasu. Proszę poczekać." Pomocnie przewróciła stronę do miejsca na podpis. "Podpisz tutaj, Panie Whitmore. Szybko, proszę."
Chase nadal się nie ruszał, jego oczy były utkwione w twarzy Sereny. Obniżył głos. "Jesteś zła, prawda?"
"Najpierw podpisz. To pilne."
Zirytowany, Chase nie zawracał sobie głowy dokładnym czytaniem dokumentów i szybko złożył swój podpis. Potem rzucił długopis na bok. "Zadowolona? Brielle, wynocha!"
"Tak!" Brielle drobnymi krokami opuściła biuro.
Serena zebrała swoje dokumenty, by wyjść, ale Chase zablokował jej drogę. "Serena, nadal jesteś zła? Już tłumaczyłem - Brielle została przysłana przez naszego partnera. Ten projekt jest ważny. Nie możesz po prostu zrozumieć?"
Widzisz, tak zachowują się mężczyźni, gdy przestają się troszczyć - nawet ich próby załagodzenia sytuacji są niecierpliwe, a potem obwiniają kobietę o bycie małostkową.
Serena uznała to za śmieszne. Jak mogła nie zauważyć, że Chase nie miał już do niej żadnych uczuć? Kiwnęła obojętnie głową. "Więc jest aż tak ważna? Ważna na tyle, że projekt nie może się bez niej obejść? Musi być naprawdę utalentowana, skoro Pan Whitmore musi się tak poświęcać."
"Serena, czy twoje myśli muszą być takie brudne?"
Chase był teraz naprawdę zły. Wyraźnie nie mogła go odpuścić - przyszła nawet do firmy, a on dał jej wyjście, był gotów ją uspokoić, więc dlaczego wciąż robiła sceny?
Jego ograniczona cierpliwość się kończyła. "Już mówiłem, Brielle została specjalnie przysłana przez naszego partnera. Czy naprawdę mogę im odmówić? Poza tym, gdy mężczyźni osiągają pewien poziom, czy nie jest normalne, że muszą grać?" Był teraz w swoim żywiole. "Już ci obiecałem, że nikt nie zagrozi twojej pozycji jako Pani Whitmore. Jak długo zamierzasz to ciągnąć? Nie uważasz, że twoja zazdrość jest obrzydliwa?"
To ostatnie słowo zawisło w powietrzu, a całe biuro zamilkło.
Nawet uśmiech Sereny zbladł. Wyszeptała, "Moje myśli są brudne? Jestem obrzydliwa?"
Chase w końcu zdał sobie sprawę, co powiedział, i poczuł ukłucie żalu. Szybko przyciągnął ją do siebie, by wyjaśnić. "Przepraszam, nie to miałem na myśli. Po prostu mnie sprowokowałaś." Jego głos złagodniał, jakby chciał ją uspokoić. "Nie kłóćmy się już, dobrze? Wiem, że nie możesz mnie zostawić - inaczej nie przyszłabyś dzisiaj do firmy. Po prostu bądź grzeczna i przestań sprawiać problemy Brielle. Za miesiąc się pobieramy, dobrze?"
Serena nic nie powiedziała. Spokojnie odepchnęła go, a lodowate spojrzenie w jej oczach sprawiło, że serce Chase'a zabiło szybciej.
Próbował jeszcze coś powiedzieć, ale Serena nagle zaśmiała się - śmiechem zimnym jak lód. "Chase, co sprawia, że myślisz, że tak bardzo zależy mi na pozycji Pani Whitmore?"
Czy naprawdę był tak zarozumiały? Gdyby tak bardzo zależało jej na statusie i pozycji, dlaczego oddałaby wszystko, by budować wszystko od nowa z nim? Miała dość kłótni. Bez słowa opuściła biuro.
Za nią rozległ się dźwięk, jak Chase rzuca popielniczką o ścianę.
Na zewnątrz wszyscy patrzyli. Choć na twarzy Brielle malowała się ledwie skrywana satysfakcja, Tom i dwie sekretarki spoglądali na Serenę z niepokojem. Serena uśmiechnęła się do nich, a potem skierowała lodowate spojrzenie na Brielle.
"Pan Whitmore jest wściekły. Idealna okazja, żebyś wykonała swój ruch - lepiej idź go pocieszyć."
"Pani Rothwell, źle mnie pani zrozumiała..." próbowała tłumaczyć się żałośnie Brielle.
Serena nie miała ochoty słuchać. Opuszczając piętro dyrekcji, wróciła do swojego biura, gdzie osunęła się na krzesło, całkowicie wyczerpana. Wyciągnęła dwa podpisane dokumenty. Jeden był nieistotnym projektem. Drugi to zgoda na przeniesienie udziałów.
Udało jej się podstępem zmusić Chase'a do podpisania.
Tak, dzisiejszy dzień był częścią jej planu. Celowo upokorzyła Brielle publicznie, zmuszając ją do ucieczki z płaczem do Chase'a. Następnie, gdy Chase był rozproszony i nieuważny, zmusiła go do podpisania dokumentu. Chociaż poświęciła przy tym naszyjnik. Cóż, było warto. Osiągnęła, co chciała.
Teraz nie miała już powodu, aby tu dłużej zostawać.
Złapała kartonowe pudło i zaczęła pakować swoje osobiste rzeczy. Megan stała obok i zapytała nieśmiało, "Pani Rothwell, odchodzi pani?"
"Tak."
"Czy... wróci pani kiedyś?"
"Po co miałabym wracać?" zapytała Serena obojętnie.
Megan nic więcej nie powiedziała. Kiedy Serena się odwróciła, zobaczyła, że oczy Megan są czerwone. Serena uśmiechnęła się. "Głupia dziewczyno, tylko odchodzę - nie umieram. Czemu płaczesz?"
"Idę z panią."
Słowa padły bez wahania. Ciepło rozlało się po piersi Sereny. Megan kontynuowała, "Wszystkie zaczynałyśmy jako nowicjuszki, które nic nie wiedziały, a dotarłyśmy tak daleko z panią. Teraz, kiedy pani odchodzi, wierzę, że wiele osób będzie chciało pójść za panią Rothwell."
Serena ją przytuliła. "Wiem. Po prostu dobrze wykonuj swoją pracę i nie myśl za dużo."
W końcu, pod oczami całej firmy, Serena wyszła przednie drzwi. Spojrzała raz jeszcze na budynek - to imperium, które budowała przez całe swoje młode lata. Dzisiejsze odejście wydawało się dość żałosne.
W swoim biurze Chase usłyszał o odejściu Sereny i jego wyraz twarzy stał się groźny. Już się poniżył, by ją udobruchać, a ona wciąż robiła sceny. Teraz uciekła z firmy?
Brielle sprzątała rozbitą popielniczkę i próbowała go pocieszyć. "Panie Whitmore, zarezerwowałam stolik w tej nowej modnej restauracji. Może zabierze pan panią Rothwell na kolację i wszystko się ułoży?"
Chase zaśmiał się zimno. "Ułożyć? I zachęcać ją do dramatów? Chcę zobaczyć, jak daleko się posunie."
Tego wieczoru zabrał Brielle na kolację zamiast niej.
Brielle była zachwycona i umieściła na Facebooku zdjęcie z kolacji: [Takie pyszne, tak szczęśliwa. Dziękuję mojemu szefowi za to, że zawsze chce mnie zabierać wszędzie.]
Chase polubił post. Ta publiczna manifestacja uczuć całkowicie zdezorientowała jego znajomych.
Alex Smith skomentował: [Co się dzieje, Chase? Robisz to oficjalnie?]
